image_print
W tym roku trzon delegacji skockiej tworzyła grupa taneczno-artystyczna „Roses” pod kierownictwem Pani Wiesławy Hauke. W zespole tańczą dziewczęta z Gimnazjum im. Polskich Olimpijczyków w Skokach.

Dziewczynom z grupy towarzyszyły koleżanki ze szkolnej ławy redagujące gimnazjalną gazetkę „Miszmasz” –  Klaudia Chlebda i Maria Kęsik. Nad całością wyprawy czuwała Karolina Stefaniak, pracownik Urzędu.

Po błyskawicznej podróży, trwającej „jedynie” 13 godzin, zajechaliśmy na miejsce z dwugodzinnym zapasem, dlatego pojechaliśmy do pobliskiego miasteczka Hoorn aby podziwiać jego wspaniałą architekturę.

O godzinie 18 odbyło się uroczyste powitanie delegacji, spotkaliśmy się tu także z naszymi niemieckimi przyjaciółmi z Bardowick. Podczas spotkania zostaliśmy przydzieleni do naszych holenderskich rodzin. Młodzież polsko-niemiecko-holenderska została zaproszona przez jedną z mieszkanek Venhuizen Panią Nine Janssen na wspólne integracyjne spotkanie przy grillu.

Następnego dnia wszyscy wstaliśmy wcześnie aby wyruszyć na trasę 33 charytatywnego marszu (40 kilometrów!!!), którego dochód przeznaczony jest na pomoc krajom trzeciego świata.
Po odebraniu kuponów startowych wyruszyliśmy w drogę.

Do dyspozycji mieliśmy trzy znakomicie oznakowane trasy 10, 13 i 40 km. Niestety nikomu z naszej delegacji nie udało się pokonać całej trasy, lecz najważniejszy był udział i zostawione przez nas Euro w kasie organizatorów.

Równolegle, w tym samym czasie, tylko w innych miejscach na świecie organizowane są podobne marsze. W roku ubiegłym zorganizowano ich 18, udział w nich wzięło łącznie 18.095 uczestników, którzy razem przeszli 382.747 km zbierając kwotę 8.875€.

Obok charytatywnego aspektu marsz miał dla nas aspekt poznawczy, ponieważ przeważająca cześć naszej delegacji była na holenderskiej ziemi po raz pierwszy. Trasa marszu wiodła ulicami miasta i okolic z przepięknymi widokami na zatokę, kanały, pola i wiatraki. Mogliśmy podziwiać przystrojone flagami posesje i wspaniałe ogrody przed nimi.

Wieczorem o godzinie 19:30 zebraliśmy się wszyscy wraz z rodzinami które nas gościły na „Wieczorze pęcherzy” w restauracji De Roode Leeuw (Pod Czerwonym Lwem), gdzie zostaliśmy przywitani przez holenderskie władze.

Podczas przyjęcia swoje umiejętności zaprezentowały grupy artystyczno-taneczne z Venhuizen i okolic, oraz Bardowicka orkiestra dęta. Jednakże wieczór bezsprzecznie należał do naszych „Różyczek”, które ujęły wszystkich swoim profesjonalizmem.

W ostatni dzień naszej wizyty, po śniadaniu u holenderskich rodzin i mszy w protestanckiej Kaplicy w Venhauzen, zostaliśmy uroczyście pożegnani. Wymieniliśmy drobne upominki i uściski, lecz nie na długo się rozstajemy, gdyż następne spotkanie nastąpi na polskiej ziemi podczas Międzynarodowych Dniach Miasta i Gminy Skoki, w dniach 10-11 czerwca.
Po pożegnaniu nasi niemieccy przyjaciele ruszyli w powrotną drogę, my natomiast ani myśleliśmy wyjeżdżać jeszcze do domu. Nasi holenderscy partnerzy towarzyszyli mam w wyjeździe do Amsterdamu, miasta 165 kanałów i 181 mostów.

W związku z tym, że nie mieliśmy zbyt wiele czasu, nasza wycieczka po Amsterdamie skoncentrowała się na spacerze po mieście.

Podziwialiśmy ciekawą architekturę, udaliśmy się min. na Plac Dam gdzie znajduje się Pałac Królewski i słynne na całym świecie muzeum figur woskowych Madame Tussaud, do którego niestety z braku czasu nie weszliśmy.

Amsterdam pożegnaliśmy  około godziny 17:00 i zmęczeni ale zadowoleni wyruszyliśmy do domu.