4.1 C
Skoki
niedziela, 29.03.2026
Strona główna Blog Strona 372

Michał Wiśniewski w Potrzanowie

Znany z zespołu „ICH TROJE” Michał Wiśniewski wraz ze swoją żoną Dominiką Tajner-Wiśniewską gościł na terenie Gminy Skoki w ubiegły weekend. Byli oni gośćmi Gospodarstwa Agroturystycznego „Relax 4 all” prowadzonego przez panią Małgorzatę Sinderson. Jak mówi pani Małgosia małżeństwu państwa Wiśniewskich spodobało się w Potrzanowie i obiecali wrócić tu jeszcze.

DSC_0858 DSC_0859 DSC_0869 DSC_0871

Wakacje nad morzem

Ktoś może zapytać, dokąd na obóz tego lata? Odpowiedź brzmi do Jarosławca. Stanica Leśna Polana należąca do hufca Sławno od wielu lat przyciąga harcerzy z całej Polski. Tym razem ze skocką grupą odpoczywali także harcerze i cywile ze Słupska, Czechowic – Dziedzic a także strażacy ochotnicy z Kochanowic koło Częstochowy.

Na początku naszego pobytu pogoda sprzyjała morskim kąpielą i plażowaniu. Piaszczyste plaże Jarosławca skłaniały też do aktywnego wypoczynku. Była więc siatkówka plażowa, konkursy na budowlę i rzeźbę piasku. Natomiast na stanicy wzorem Londynu rozgrywano obozowe Igrzyska Olimpijskie. Przyniosły one wiele emocji, a nam wiele radości z sukcesów skockich sportowców.

Wieczory to czas ognisk, dyskotek i innych masowych imprez, z których warto wymienić choćby festiwal piosenki obozowej. Tu także młodzi wokaliści reprezentujący nasz obóz nie znaleźli sobie równych.

W drugim tygodniu, choć nie brakowało słońca, to jednak przelotne deszcze i niższa temperatura nie zachęcała do wyjść nad morze. Ruszyliśmy, więc na wycieczkowy szlak. Dwukrotnie Odwiedziliśmy Park Wodny „Jan” w Darłówku, w którym na odwiedzających czekają baseny i zjeżdżalnie ze słoną ciepłą wodą

Wielką atrakcją był też wyjazd do znajdującej się w pobliżu Słupska Doliny Charlotty. Tutaj podzieleni na grupy wiekowo wzrostowe szaleliśmy niczym małpy w parku linowym. Wielu miało trochę stracha, lecz każdy spisał się doskonale. Następnie zwiedziliśmy znajdujący się w pobliżu ogród bajek i małe ZOO. Tam dopiero obserwując prawdziwe mały przekonaliśmy się ile brakuje nam sprawności w poruszaniu się po linach w porównaniu do naszych dalekich krewnych.

Wielkie emocje, szczególnie tym, którzy byli tu po raz pierwszy, towarzyszyły wizycie w Sierakowie Sławieńskim we wiosce Hobbistów. Trzeba się było przekradać przez las, zdobywać fanty, czy zaskakiwać gnomy i wróżki. Wiele informacji o życiu ludzi w dawnych czasach dowiedzieliśmy się w … kuźni. Na placu czekały zabawy integracyjne oraz smaczny posiłek.

Ponieważ wielu uczestników obozu regularnie podczas roku szkolnego uczestniczyło w zbiórkach harcerskich, obóz stał się dla nich okazją do zamknięcia prób na kolejne sprawności i stopnie harcerskie. Zorganizowaliśmy, więc bieg patrolowy, podczas, którego w praktyce został sprawdzony ich poziom wiedzy i umiejętności. Największa niespodzianka spotkała jednak grupę, która nocną porą przy blasku świec i pochodni udała się nad morze, by tam wśród szumu fal złożyć przyrzeczenie harcerskie. Z pewnością te chwile na długo pozostaną ich pamięci.

Ponieważ w tym roku realizowaliśmy program pod nazwą Rok Regionów, jednego wieczoru w obozowej świetlicy przedstawiliśmy innym obozowiczom naszą przepiękną Wielkopolskę. Zaprezentowaliśmy następujące obszary język, czyli gwarę poznańską, historia, przyroda, miejsca, postacie, kulinaria i folklor.

Na koniec obozu wszystkim, którzy po raz pierwszy przybyli na „Leśną Polanę” wizytę złożył król mórz i oceanów – Neptun. Zanim jednak dopuścił nowicjuszy przed swe oblicze i nadał im morskie imię, musieli przebyć na plaży wiele prób, podczas których udowodnili, że są godni by nie nazywano ich szczurami lądowymi.

Tak minęły dwa tygodnie, zawiązały się nowe znajomości i przyjaźnie a może nawet coś więcej. Wielu umówiło się już na następny rok.

Gdzie diabeł mówi(ł) dobranoc, czyli obóz wędrowny w Bieszczadach

„połoniny zielone

przepastne doliny

ukwiecone łąki

strojne jak dziewczyny.”

Tak o Bieszczadach mówią fragmenty jednej z popularnych harcerskich piosenek. Właśnie tam, w te najdalej od Skoków oddalone polskie góry wybrali się w tym roku turyści z koła nr 77 „Klimczok”. Jak jest daleko mogliśmy się przekonać już na samym początku bowiem jazda pociągami i autobusem ze Skoków do Komańczy – miejsca, z którego rozpoczynaliśmy wędrówkę, zajęła nam ponad 20 godzin. Nic dziwnego, że po zameldowaniu się i kolacji w przytulnym schronisku „Podkowita”

Następnego dnia „na lekko”, czyli bez dużych plecaków udaliśmy się do znajdującego się w pobliżu klasztoru nazaretanek, który był miejscem internowania kardynała Stefana Wyszyńskiego od 27 października 1955 do 26 października 1956, czyli jak powiadają siostry: „zapowiedź przyjazdu przyszła w Święto Chrystusa Króla i wyjazd nastąpił po roku, w ten dzień”. Tutaj 16 maja 1956 w święto Andrzeja Boboli napisał prymas Polski tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. Pokój, w którym przebywał kardynał, jest udostępniany zwiedzającym, więc nie przepuściliśmy takiej okazji.

Po uczcie duchowej przyszedł czas na wędrówkę. Pełni energii ruszyliśmy czerwonym szlakiem początkowo doliną Osławy i dalej na wschód ku Jeziorką Duszatyńskim. Jest to jedna większych osobliwości przyrodniczych Bieszczadów. Jeziorka powstały na skutek oderwania zachodniego zbocza pobliskiej góry Chryszczatej 13 kwietnia 1907, zatamowania odpływu potoku Olchowatego (dopływ Osławy) w kilku miejscach przez masy ziemi i skał, tworzące naturalne zapory, a następnie napływu wody. Do osunięcia zbocza doszło po wiosennych roztopach i ulewnych deszczach. Obecnie jest teren rezerwatu ścisłego pod nazwą „Zwiezło”.

Dalej szlak nas prowadził na wspomnianą już górę Chryszczata W okresie I wojny światowej przebiegała tędy linia frontu, o którą walczyły wojska austriackie i rosyjskie Jak dobrze rozejrzeć się po lesie można odnaleźć pozostałości rowów strzeleckich, bunkrów i ziemnych umocnień austriackich z roku 1914, polskich z roku 1920 oraz walk z okresu II wojny i powojennych z lat 1944–1946. Niestety nadciągająca burz nie pozwoliła na większe poszukiwania i w pośpiechu udaliśmy się do studenckiej bazy namiotowej „Rabe” – miejscu naszego noclegu.

Noc w bazowym namiocie, kąpiel w potoku, szykowanie herbaty i posiłku przy ogniowej kuchni, to tylko niektóre atrakcje pobytu w takim miejscu.

Kolejny dzień przyniósł upalną pogodę, ale było coś czuć w powietrzu, więc póki jeszcze słońce nie piekło ruszyliśmy w dalszą drogę. Na szczęście szlak do Cisnej wiódł głównie przez lasy. Nie było pięknych widoków, ale też słońce nie paliło. Nasze przeczucia co do pogody sprawdziły się po południu, bowiem wchodząc do schroniska „Pod Honem” towarzyszyły nam pierwsze krople deszczu. Z krótką przerwą (podczas której zdążyliśmy rozpalić ognisko i zjeść kiełbaski) deszcz padał do następnego dnia przed południem. Był to jednak dzień pobytowy. Niektórzy z nas wykorzystali go na odpoczynek, zwiedzanie wioseczki, w której jedną z większych atrakcji jest słynna w całych Bieszczadach knajpa „Siekierezada” Byli jednak i tacy, którzy wybrali górską wędrówkę na pobliskie szczyty Jasło i Okrąglik. Wyprawa była bardzo udana, bowiem wyszło słońce, opadły mgły i ze wzniesień roztaczały się sięgające kilkudziesięciu kilometrów piękne widoki.

Następny dzień i następna bieszczadzka atrakcja – przejazd słynną bieszczadzką ciuchcią czyli wąskotorową kolejką, która początkowo woziła drewno z pobliskich lasów a teraz turystów. Wysiadając z wagonika leśnej kolejki nie wiedzieliśmy jeszcze, że wchodząc na czarny szlak tego dnia przeżyjemy niesamowite przygody. Od samego początku widać było że tą trasą nie często chodzą turyści. Będące w połowie drogi schronisko Jaworzec było niemal puste. Po kilku godzinach marszu na ścieżce zobaczyliśmy tropy niedźwiedzia, wzmożyliśmy więc ostrożność. Po kilku minutach kilkanaście metrów od naszej grupy jak z wielkim hukiem łamią się grube gałęzie. Widocznie misiu zwęszył lub zobaczył nas pierwszy i nie był ciekawy spotkania z turystami. Spotkanie to zmobilizowała nas do jeszcze szybszego marszu i przed planowanym czasem dotarliśmy do Wetliny kolejnego miejsca noclegowego.

Po dobrze przespanej nocy zaopatrzeni w wodę i kanapki ruszyliśmy w pasmo graniczne. Celem wędrówki tego dnia był Krzemieniec, który jest miejscem zbiegu granic Polski, Słowacji i Ukrainy. Miejsce to jest oznaczone granitowym obeliskiem, przy którym zrobiliśmy sobie pamiątkowe fotografie ze wszystkich stron Jest to jednocześnie najwyższy punkt Gór Bukowskich – słowackiej części Bieszczadów. Na południowym odgałęzieniu szczytu, przy słupku granicznym nr 2, znajduje się najbardziej wysunięty na wschód punkt Słowacji. Ponieważ przekroczyliśmy 1000 m.n.p.m ze szczytowych partii wzniesień mogliśmy podziwiać przepiękne widoki. Szczególnie połonin, które były naszym celem kolejnego dnia. Tak też się stało przy pięknej pogodzie wspięliśmy się na Smerek a następnie przez Przełęcz Orłowicza na Połoninę Wetlińską. W jej wschodnim krańcu pod wierzchołkiem Hasiakowej Skały Leży. Schronisko PTTK „Chatka Puchatka” na Połoninie Wetlińskiej (1228 m n.p.m.) – najwyżej położone schronisko w Bieszczadach,

Od wielu lat ajentem schroniska jest Ludwik (Lutek) Pińczuk – legenda Bieszczadów. Panują tu spatyańskie warunki. Nie ma prądu ani bieżącej wody (do potoczku ok. 15min), jednak nie zrażeni tymi trudnościami skorzystaliśmy z gościny i zostaliśmy tu na nocleg. Wieczorem rozpętała się burza, cóż to były za widoki.

Następny dzień i następna połonina tym razem Caryńska, lecz po drodze jeszcze Berehy nieistniejąca wieś, w której przed wojną żyło kilkaset mieszkańców Obecnie wieś zamieszkana jest przez jedną rodzinę, jest też stary cmentarz z ruinami cerkwi. To właśnie tu biwakowaliśmy w 1996 walcząc z plagą myszy. Pod koniec dnia dotarliśmy do Ustzyk Górnych skąd mieliśmy w planie wyprawy w najwyższe partie Bieszczadów.

Zanim jednak ruszyliśmy na szlak przy wieczornym ognisku wszyscy, którzy byli po raz pierwszy na obozie przeszli chrzest. Po próbach czterech żywiołów zostali uroczyście przyjęci do „Bractwa Gwieździstego Nieba i Dziurawego Namiotu”.

Prawie na koniec obozu ruszyliśmy na Tarnicę(1346 m n.p.m.) – najwyższy szczyt polskich Bieszczadów wznoszący się na krańcu pasma połonin, w grupie tzw. gniazda Tarnicy i Halicza. Szczyt należy do Korony Gór Polski. Nazwa góry pochodzi od charakterystycznej, ostro wciętej w grzbiet przełęczy o wysokości 1275 m n.p.m., (w języku rumuńskim słowo „tarniţa” oznacza siodło, przełęcz) Po pamiątkowej fotografii pod krzyżem ( w Wielkanoc wchodzi tutaj Droga Krzyżowa) ruszyliśmy trawersując Krzemień w stronę Bukowego Berda. i Halicza. To właśnie tutaj na stokach Bukowego Berda 28 VI 1988 od uderzenia pioruna zginął Waldemar Balcerowicz – znany przez wielu przyjaciel turystów i harcerzy, nauczyciel geografii w wągrowieckim liceum. Po chwili zadumy, zapaleniu znicza ruszyliśmy na Halicz, z którego ponoć nocą przy dobrej pogodzie widać światła Lwowa.

Wierzchołek 1333 m.n.p.m. cieszy się ogromną popularnością wśród turystów dzięki dookolnej panoramie na polską i ukraińską część Bieszczadów. Najlepiej widać z niego górną część doliny Sanu ciągnącą się w stronę Przełęczy Użockiej, a w kierunku południowo-wschodnim Rozsypaniec, Połoninę Bukowską z Kińczykiem Bukowskim oraz najwyższe bieszczadzkie szczyty z Pikujem. Przy dobrej widzialności można dostrzec szczyty Gorganów. Uraczeni tym widokiem tęsknym wzrokiem patrzeliśmy na wschód. Lecz z zachodu nadciągały chmury. Z pierwszymi kroplami deszczu weszliśmy do Wołowatego, skąd busem wróciliśmy do Ustrzyk.

Następny dzień był ostatnim dniem wędrowania, lecz zanim ruszyliśmy na szlak odwiedziliśmy Zielony Domek. Jest to muzeum oraz centrum kultury turystycznej. Ośrodek pozostaje pod opieką Wielkopolskiego Klubu Przodowników Turystyki Górskiej PTTK im. K. Kantaka przy Wielkopolskiej Korporacji Oddziałów PTTK. A przy pracach konserwatorskich wielkim zaangażowaniem wykazali się członkowie wągrowieckiego oddziału PTTK.(zainteresowanych odsyłam na stronę www). Skoro spotkaliśmy znajomych nie omieszkaliśmy zwiedzić przepięknej ekspozycji i posłuchać historii tych regionów w tym także Grganów i Czarnohory. Po porannej uczcie kulturalnej ostatni raz ruszyliśmy na szlak. Tym razem celem naszym były źródła Sanu. Aby je osiągnąć pojechaliśmy busem do osady Bukowiec skąd bierze swój początek ścieżka dydaktyczno – przyrodnicza Początkowo droga wiedzie przez las, jednak po krótkim czasie wchodzimy na piękną, pustą przestrzeń dzikie łąki to pozostałości po polach i pastwiskach nieistniejącej współcześnie wsi Beniowa. Pozostał cmentarz fundamenty cerkwi oraz olbrzymia lipa stojąca w szczerym polu a kiedyś w centrum wsi. Po przejściu łąk z lewej strony ukazują się ukraińskie słupki graniczne i nie szerszy od Małej wełny San, po prawej widzimy m.in. Halicz na którego szczycie byliśmy poprzedniego dnia. Idąc dalej mijamy ruiny dworu Stroińskich i tzw grób hrabiny

(właściwie: 2 płyty nagrobkowe + mała kaplica; potocznie całość określa się właśnie mianem grobu hrabiny). Jeszcze chwila przerwy przy tablicy widokowej na ukraińskie Sianki i osiągamy umowne źródła Sanu. Powrót tą samą drogą, bowiem na wschód i południe jest Ukraina na zachód można wejść na najbardziej wysunięte na południe miejsce Polski – Opołonek, lecz potrzeba do tego specjalnego pozwolenia Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

Wieczorem ponownie odwiedziliśmy Zielony Domek oglądając film o Huculszczyźnie. Zweryfikowaliśmy też książeczki GOT i wykupiliśmy odznaki. Zostały one uroczyście wręczone wieczorem w Bukowcu nad Zalewem Solińskim, gdzie spędziliśmy naszą ostatnią noc na południowo wschodnich kresach RP. Jeszcze tylko ok. 20 godzin podróży i byliśmy w Skokach. Lecz mimo tylu trudów nie jeden z nas powróci tu. Bieszczady mają, bowiem taki magnes, że chce się do nich wracać.

Rekordowa frekwencja na VI Cysterskim Rajdzie Rowerowym

ZOBACZ_FILMPonad pół tysiąca rowerzystów w piękną, słoneczną niedzielę 15 września, wybrało się na szlaki Puszczy Zielonka, by w finale spotkać się na mecie w Owińskach, a wszystko w ramach VI Rowerowego Rajdu Cysterskiego. Jak zawsze – nie zabrakło również amatorów nordic walking. Imprezę zorganizował Związek Międzygminny „Puszcza Zielonka”, a sfinansował Powiat Poznański.

Rowerzyści mieli do wyboru siedem tras: z Kiszkowa, Skoków, tzw. Tajemniczą (każdy dojeżdża na własną rękę, a może raczej nogę), oraz po dwie z Poznania i Murowanej Gośliny (w tym, specjalna trasa dla rodzin z dziećmi). Nie zapomniano o chodzących z kijkami, których w Puszczy jest coraz więcej. Mogli sprawdzić swoją kondycję na dłuższej trasie tzw. sportowej, lub po prostu zrobić sobie miły spacer na trasie rekreacyjnej.

W rajdzie uczestniczyła 30-osobowa grupa rowerzystów ze Skoków i okolic, która o godz. 8 rano wyruszyła w ponad 30 km trasę przez Puszczę do Owińsk.

Metę rajdu stanowiła urocza sceneria przy pałacu w Owińskach. A tam, quiz z wiedzy o Puszczy Zielonka, konkurencje sportowe dla dzieci i dorosłych, grochówka na pokrzepienie po trudach aktywnego przemierzania leśnych duktów i atrakcyjne upominki. Ofertę promocyjną na swoich stoiskach prezentowały: gmina Czerwonak i Powiat Poznański. Można było zakupić wydawnictwa dotyczące Puszczy Zielonka, w tym – prosto z drukarni jeszcze ciepłą – zaktualizowaną mapę turystyczną tego terenu. Chętni mogli pod opieką przewodnika Marka Jakubowskiego zwiedzić nowo otwarty Park Orientacji Przestrzennej przy Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych w Owińskach, co dostarczyło wiele uciechy zwłaszcza młodszym uczestnikom rajdu.

Dzięki dotacji Powiatu Poznańskiego uczestnictwo w imprezie było bezpłatne. Nie wiadomo natomiast, czy to pogoda, czy atrakcyjna oferta sprawiły, że frekwencja przeszła nasze najśmielsze oczekiwania i plasuje rajd na pierwszym miejscu pod względem liczby uczestników dotychczasowych wydarzeń, ale jedno jest pewne – zwolenników aktywnego spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu, w pięknych okolicznościach przyrody jest coraz więcej, a Puszcza Zielonka to idealne do tego miejsce. Zapraszamy zatem na kolejne imprezy.

Podziękowania za pomoc i zaangażowanie w organizację rajdu dla: komandora rajdu Eugeniusza Jacka; organizatorów mety: Anety i Arkadiusza Bednarków oraz Mileny Kuleczki i Agaty Kaniewskiej z UG Czerwonak; kierowników tras rowerowych: Karoliny Stefaniak, Romy Dukat, Sławomira Malca, Piotra Hildebrandta, Krzysztofa Wolfa, Macieja Józefczaka, Romualda Królaka, Jerzego Baranowskiego; kierowników tras nordic walking: Moniki Urbanowicz, Artura Krysztofiaka; przewodnika po Parku Orientacji Przestrzennej Marka Jakubowskiego oraz zastępcy Dyrektora Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych w Owińskach Zbigniewa Kaczmarka.

Z czerwoną gwiazdą i portretem Stalina w tle!

Wrzesień to miesiąc zapisany w historii Polski w sposób szczególnie dramatyczny. Dwie daty: 1 i 17 września 1939 roku pomimo, iż należą do przeszłości to ciągle żyją, gdyż żyją jeszcze świadkowie tamtych dni! 1 września to dzień napadu na Polskę od zachodu Hitlerowskich Niemiec, a 17 września to cios w plecy zadany od wschodu przez Bolszewicką Rosję. I to właśnie 17 września jest początkiem prozy Sergiusza Piaseckiego pt. „Zapiski oficera Armii Czerwonej”.

W tytułowego bohatera lejtnanta Michaiła Zubowa na deskach „sceny teatralnej” skockiej biblioteki wcielił się dobrze nam znany „Rysiek” z „Klanu” – Piotr Cyrwus ,w piątkowy wieczór 14 września.

Akcja monodramu działa się na Wileńszczyźnie (wtedy Polsce), z początku wydała się widzom komedią, lecz jednak szybko przeistoczyła się w drama. Aktor- narrator w mistrzowski sposób pokazał nam podwójny dramat. Pierwszy Polski „wyzwolonej” przez Armię Czerwoną i NKWD. Drugi dramat nieświadomego, „wypranego” przez propagandę narodu rosyjskiego, dla którego nie liczy się człowiek, lecz idee „ojca narodu” i władza jego marionetek.

Zaobserwować mogliśmy pozorną przemianę bohatera ukształtowanego przez sowiecką propagandę, myślącego, iż Polacy żyją w głodzie, przemocy, biedzie, niewoli, a zetkniętego z rzeczywistością całkowicie odmienną. Bohater zdał się nie dostrzegać rozdźwięku pomiędzy hasłami propagandy, a tym, co na własne oczy zobaczył, trzymając się własnej ideologii. W swych zapiskach, które dedykuje na początku towarzyszowi Stalinowi sam siebie przekonywał, że tylko bolszewicka prawda się liczy. Nasz bohater zmieniał się jak kameleon w zależności od sytuacji politycznej dedykując w dalszej części swe zamierzenia Adolfowi Hitlerowi, Sikorskiemu, Raczkiewiczowi i Churchillowi. Oglądając spektakl widzowie widzieli jak bohater „kruszeje” jak nabiera ludzkiej twarzy, jednakże niestety końcówka jest tragiczna Miszka wraca na czerwoną stronę mocy!

Szkoda tylko, że spektakl obejrzało tak niewiele młodych ludzi, którzy często nie mają świadomości ciągłości historycznej i wydarzeń tamtego okresu. A przecież – choć traumatyczna – jest to część naszego dziedzictwa i ku przestrodze przed totalitarnym „praniem mózgu” należy o niej mówić i pamiętać. Taki też pogląd w luźnej rozmowie po spektaklu wyraził aktor Piotr Cyrwus- „gram ten spektakl ku przestrodze!”.

Ze swej strony pragnę zachęcić do przeczytania książki Sergiusza Piaseckiego pt. „Zapiski oficera Armii Czerwonej”, to naprawdę „mocna” książka.

III Międzynarodowy Przegląd Zespołów Ludowych w Jabłkowie

Fundacja „Pomoc Dzieciom Wiejskim” z Bliżyc w dniach 08-09 września zorganizowała już trzecią edycję Międzynarodowego Przeglądu Zespołów Ludowych w Jabłkowie. Podobnie jak w latach ubiegłych można było zobaczyć zespoły prezentujące folklor z różnych regionów Polski jak i gości z zagranicy.

W trakcie dwudniowej imprezy zaprezentowały się następujące zespoły: „Wolanianki” z Wolanowa, „Łaniki” z Poznania, „Szamotuły” z Szamotuł, „Zawidzanie” z Zawidza, „Ziemia Wrzesińska” z Wrześni, „Mali Poligrodzianie” z Poznania, „Czeremcha” z Głogowa, „Kalaka” z Rumunii oraz zespół „KHEM” z Turcji. Wszystkie zespoły, które zaprezentowały się na scenie dały pokaz tańca i śpiewu ludowego, a występy zostały docenione przez zgromadzoną publiczność. Folklor, który mieliśmy okazję zobaczyć pokazał nam jak różnorodna jest Polska tradycja ludowa, a występy zespołów z Rumunii i Turcji dały nam możliwość poznania tych kultur i ich tradycji.

Podczas Przeglądu zostały także zorganizowane warsztaty rękodzieła ludowego jako impreza towarzysząca „Ginące zawody – warsztaty rękodzieła ludowego” gdzie, można było spróbować swoich sił na warsztatach wikliniarskich, rzeźbiarskich oraz garncarskich, także Muzeum Regionalne z Wągrowca przygotowało lekcje muzealne, na których można było nauczyć się wykonywać pałuckie kwiaty z bibuły i inne prace związane z kulturą ludową Pałuk. Zdobnictwo wnętrz mieszkalnych to popularna dziedzina sztuki ludowej. Podstawowym materiałem wykorzystywanym w tej dziedzinie jest kolorowy papier i słoma. Również rzeźba należy do atrakcyjnych elementów współczesnego folkloru pałuckiego. Tematyka rzeźb wykonywanych przez twórców najczęściej nawiązuje do wątków religijnych. Warsztaty cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród dzieci a także dorosłych. Podczas dwóch dni trwania Przeglądu można było także zobaczyć i nabyć prace twórców ludowych z naszego regionu ( biżuteria ręcznie robiona, wyroby z filcu, pacynki, frywolitki, rzeźba) oraz wyroby rękodzieła tureckiego, które zostały przywiezione przez członków zespołu „KHEM” z Istambułu. Dla dzieci przygotowano liczne atrakcje w tym przejazdy bryczką, trampolinę oraz dmuchany zamek. Wieczorem zostały zorganizowane ogniska dla zespołów uczestniczących w Przeglądzie, które mogły wspólnie pośpiewać, wymienić swoje doświadczenia, nawiązać współpracę.

Organizując III Międzynarodowy Przegląd Zespołów Ludowych chcieliśmy położyć duży nacisk na promowanie kultury ludowej. Jako organizatorzy zdajemy sobie sprawę jak ważne jest kultywowanie naszych tradycji. Poprzez organizację Międzynarodowych Przeglądów Zespołów Ludowych chcemy chronić elementy kultury ludowej, takie jak taniec ludowy, tradycyjne rękodzieło ludowe. Zdajemy sobie sprawę, że dopuszczając do zaniku kultury ludowej możemy stać się społeczeństwem bez poczucia więzi i tożsamości, grupą ludzi posługującą się tym samym językiem jednak nie znającą własnej tradycji.

III Międzynarodowy Przegląd Zespołów Ludowych oraz projekt towarzyszący „Ginące zawody-warsztaty rękodzieła ludowego” jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Osi 4 LEADER Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013.

zesp-_Czeremcha zesp-_szamotu-y zesp-_wolanianki zesp-_Zawidzanie

zesp-_Ziemia_Wrzesiska zesp-_z_Turcji_KHEM zesp-__z_Rumunii_Kalaka zesp-__z_Turcji_KHEM_2

rekodzie-o rkodzie-o_1 rze-ba_Mieczys-aw_Kogut tureckie_rkodzielo

warsztaty_garncarskie warsztaty_pa-uckie warsztaty_rze-biarskie warsztaty_wikliniarskie

Pracowite wakacje Grupy Artystycznej „SKOCZKI” .

Chociaż lipiec i sierpień to wakacje i pora odpoczynku, to dla Grupy Artystycznej „Skoczki” był to wyjątkowo pracowity okres. Już 13 lipca członkowie zespołu uczestniczyli w dwudniowych warsztatach wokalno – tanecznych w Niepublicznym Przedszkolu Artystycznym w Potrzanowie. Miały one na celu głównie doskonalenie śpiewu i tańca, ale były też okazją do integracji zespołu. Poza zajęciami programowymi przygotowano wiele zabaw i atrakcji. Były przejażdżki bryczką i zwiedzanie Potrzanowa, ognisko i pieczone kiełbaski, zabawy na placu zabaw, wieczorem wspólny śpiew i oglądanie filmu. Następny dzień to nie tylko zajęcia wokalno- taneczne, ale także wiele przyjemności. Instruktorzy , rodzice oraz Rada Rodziców zorganizowali Piknik Rodzinny, na którym wybrano Skoczkową Rodzinę Roku. Startowało 5 rodzin. Zwycięską okazała się rodzina Państwa Kubickich. Nagrodą był bon konsumpcyjny do zrealizowania w Karczmie Kołodziej. Tak bogaty program , wiele atrakcji, piękna pogoda spowodowały, że nawet intensywne zajęcia warsztatowe, okazały się wielką przyjemnością dla Skoczków.

Bardzo dziękujemy wszystkim osobom, które przyczyniły się do zorganizowania i uatrakcyjnienia warsztatów, a przede wszystkim Pani Małgorzacie Wiśniewskiej za udostępnienie lokalu przedszkola, Panu Henrykowi Tabaczyńskiemu za przejażdżki bryczką oraz Radzie Rodziców Skoczków, Radzie Rodziców SKOCZKÓW.

Skoczki_w_Potrzanowie_1 Skoczki_w_Potrzanowie_2 Skoczki_w_Potrzanowie_3 Skoczki_w_Potrzanowie_4 Skoczki_w_Potrzanowie_5

Skoczki_w_Potrzanowie_6 Skoczki_w_Potrzanowie_7 Skoczki_w_Potrzanowie_8 Skoczki_w_Potrzanowie_9 Skoczki_w_Potrzanowie_10

Skoczki_w_Potrzanowie_11 Skoczki_w_Potrzanowie_13 Skoczki_w_Potrzanowie_14 Skoczki_w_Potrzanowie_15 Skoczki_w_Potrzanowie_16

Skoczki_w_Potrzanowie_17 Skoczki_w_Potrzanowie_18 Skoczki_w_Potrzanowie_19 Skoczki_w_Potrzanowie_20 Skoczki_w_Potrzanowie_21

Skoczki_w_Potrzanowie_22 Skoczki_w_Potrzanowie_23 Skoczki_w_Potrzanowie_24 Skoczki_w_Potrzanowie_25 Skoczki_w_Potrzanowie_26

Skoczki_w_Potrzanowie_27 Skoczki_w_Potrzanowie_28 Skoczki_w_Potrzanowie_29

To nie koniec jeszcze zajęć wakacyjnych zespołu.

25 sierpnia Grupa Artystyczna Skoczki wystąpiła na Dożynkach Powiatowo- Gminnych w Skokach.

Nowy sezon 2012/2013 rozpoczęły Skoczki udziałem w imprezie pt. „Puszcza Zielonka po horyzont”, która odbyła się 9 września w Ogrodzie Botanicznym w Poznaniu. Półgodzinny koncert Grupy Artystycznej Skoczki był wspaniałą wizytówką Gminy Skoki na tej imprezie, która jest członkiem Związku Międzygminnego „Puszcza Zielonka”.

Skoczki_w_Ogrodzie_Botanicznym_w_Poznaniu_1 Skoczki_w_Ogrodzie_Botanicznym_w_Poznaniu_2 Skoczki_w_Ogrodzie_Botanicznym_w_Poznaniu_3 Skoczki_w_Ogrodzie_Botanicznym_w_Poznaniu_4 Skoczki_w_Ogrodzie_Botanicznym_w_Poznaniu_5

Skoczki_w_Ogrodzie_Botanicznym_w_Poznaniu_6 Skoczki_w_Ogrodzie_Botanicznym_w_Poznaniu_7 Skoczki_w_Ogrodzie_Botanicznym_w_Poznaniu_8 Skoczki_w_Ogrodzie_Botanicznym_w_Poznaniu_9 Skoczki_w_Ogrodzie_Botanicznym_w_Poznaniu_10

Dożynki w Rejowcu

Mszą świętą w intencji rolników, połączoną z podziękowaniem za tegoroczne zbiory, w sobotę 18 sierpnia br o godz. 18-tej w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rejowcu rozpoczęły się Dożynki Rejonowo-Parafialne.

Z symbolicznym bochnem chleba jako darem ołtarza pospieszyli Starostowie Dożynek: Zofia Hytra z Niedziwiedzin i Zygmund Czapla ze Szczodrochowa, a wieńce dożynkowe u jego stup złożyły delegacje sołectw: Szczodrochowo, Stawiany, Brzeźno, Niedźwiedziny, Pawłowo Skockie i Rejowiec.

W trakcie mszy świętej, w homilii ks. kanonik Henryk Badura mówił o poszanowaniu pracy rolnika i o szacunku dla chleba. Poświęcił też piękny bochen chleba i wieńce symbolizujące tegoroczne zbiory.

Dalsza, ale równie tradycyjna część uroczystości odbyła się przy świetlicy. W jej trakcie chleb symbolizujący tegoroczne zbiory Starostowie Dożynek ofiarowali burmistrzowi Tadeuszowi Kłosowi, który poprosił panie: Blankę Gaździak Sekretarza Gminy i Elżbietę Skrzypczak Dyrektora Biblioteki Samorządowej w Skokach oraz pana Jerzego Hamerskiego kierownika Zespołu „Rozwesołki”, by wraz z nim podzielili się tym chlebem z uczestnikami uroczystości.

Uroczystości umilał występ znanego już w Rejowcu Zespołu „Stokrotki” z Tulec, po którym nastąpił wspólny poczęstunek uczestników. Niedzielny wieczór w Rejowcu zakończyła zabawa taneczna.

Inicjatorzy uroczystości dożynkowych, sołtys Ewa Zygmaniak i radny Arkadiusz Sommerfeld dziękują współorganizatorom – Radom Sołeckim: Szczodrochowa, Stawian, Brzeźna, Niedźwiedzin, Pawłowa Skockiego i Rejowca oraz tym wszystkim, bez których pomocy doradczej, organizacyjnej i finansowej ta piękna, tradycyjna uroczystość nie mogłaby się odbyć.

X Obóz Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych w Rościnnie

Po raz dziesiąty w Rościnnie pod komendanturą druha Mariana Bodusa odbył się szkoleniowo – wypoczynkowy obóz dla członków Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych, w którym uczestniczyło pięćdziesięciu młodych druhów.

Podczas zajęć uczestnicy zapoznawali się z możliwościami sprzętu specjalistycznego, doskonalili swoje umiejętności w strzelectwie sportowym. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszyła się nauka wspinaczki linowej. Odbyła się msza polowa, odprawiona przez Księdza z Domu Rekolekcyjnego w Rościnnie.

Tegoroczny obóz mógł się odbyć dzięki ogromnemu zaangażowaniu OSP Mieścisko oraz OSP Skoki. Współorganizatorem obozu w tym roku był również Zarząd Oddziału ZOSP RP w Mieścisku. Wszystkim instruktorom, osobom, które w jakikolwiek sposób przyczyniły się do organizacji tegorocznego obozu a także Kostrzyńskiemu Stowarzyszeniu „Dorośli Dzieciom” z prezesem Antonim Czyżewskim na czele druh Marian składa serdeczne podziękowania. Takiego wypoczynku zapewne zazdrościć będą uczestnikom ich rówieśnicy.

Nasza strona korzysta z „ciasteczek”. Odwiedź naszą stronę polityki prywatności aby dowiedzieć się więcej o ciasteczkach oraz jak z nich korzystamy.
Website Security Test
Przejdź do treści