0.7 C
Skoki
środa, 01.04.2026
Strona główna Blog Strona 332

93 – GA Skoczki & Mademoiselle Carmel & The Zebras – Real Girl

Gościnny występ Grupy Artystycznej „Skoczki” podczas koncertu Mademoiselle Carmel & The Zebras w Radio Merkury, 6.09.2014r.

Real Girl
Flying Riddim (prod. Mr Bayerman)
arr. Mateusz Doniec, Mikołaj Meller, Barbara Plucińska, Julian Ciesielski

GA Skoczki & Mademoiselle Carmel & The Zebras Sunshine Swing

Gościnny występ Grupy Artystycznej „Skoczki” podczas koncertu Mademoiselle Carmel & The Zebras w Radio Merkury – 6.09.2014r.

„Sunshine Swing”
sł. Mademoiselle Carmel
My Swing Riddim
arr. Mateusz Doniec, Julian Ciesielski, Mikołaj Meller

LATO = OBÓZ = JAROSŁAWIEC = PRZYGODA = WYPOCZYNEK = ZABAWA = WSPOMNIENIA

Można by pisać jeszcze więcej synonimów na określenie obozu w Jarosławcu, ale musieli by tego dokonać wszyscy uczestnicy, a nie tylko ja. Jest bowiem w tym miejscu jakaś magiczna moc, która przyciąga nas w to miejsce. Nie inaczej było i w tym roku Grupa harcerzy 7 Skockiej Drużyny Harcerskiej „HYCE” im. gen. Stanisława Sosabowskiego wsparta cywilami i tym razem gościła na „Leśnej Polanie” – stanicy hufca ZHP Sławno.

            W tym roku dwa obozowe tygodnie upłynęły bardzo szybko. Powodów tego było wiele. Piękna letnia pogoda, choć temperatura Bałtyku nie zawsze pozwalała na dłuższe kąpiele, ciekawy i atrakcyjny program pobytu wyśmienita kuchnia a przede wszystkim ludzie, czyli uczestnicy i opiekunowie, którzy zadbali o to, by każdy wrócił zadowolony.

            A działo się działo. Były więc morskie kąpiele, a przy okazji pobytu na plaży konkursy rzeźby i budowli w piasku. Dużym zainteresowaniem cieszyły się obozowe rozgrywki sportowe w siatkówkę, piłkę nożną czy w dwa ognie. W tej ostatniej konkurencji wywalczyliśmy mistrzostwo zgrupowania. Nie zabrakło nas na podium w biegu na 60 m, czy skoku w dal z miejsca. Ciepłe i długie wieczory wypełniały zabawy przy ognisku, dyskoteki i różnego rodzaju konkursy. Uczestnicy naszego obozu okazali się niepokonani w festiwalu piosenki i konkursie „Mam Talent”. Wielką i niezapomnianą atrakcją okazał się wieczorny spacer brzegiem morza, choć zachodzącego słoneczka tego dnia nie udało się zobaczyć.

            Nie zabrakło też zwykłej harcerskiej pracy. Druhny i druhowie zamykali próby na stopnie i sprawności, zdobywali kolejne plakietki. Doskonalili swe harcerskie techniki m.in. w układaniu ogniska, pionierce, terenoznawstwie, czy w podchodach. Dla trojga skockich harcerzy obóz ten był szczególnie ważny, bowiem jednego wieczoru przy blaskach ogniska, fladze narodowej złożyli przyrzeczenie harcerskie stając się pełnoprawnymi członkami ZHP.

Jednym z ważniejszych wydarzeń były obchody 75 rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Tego dnia grupa skockich harcerzy, na czele z komendantem hufca Sławno harcmistrzem Ryszardem Sobczakiem, udała się do Sławna by tam przeprowadzić akcję ulotkową dla mieszkańców tego miasta. http://www.slawno.zhp.pl/ Kulminacją obchodów było uroczyste ognisko, na którym gościliśmy uczestnika walk w stolicy pana Leszeka Krajeńskiego, który zgromadzonym przedstawił swoje wspomnienia. O wydarzeniach na stanicy napisała nawet lokalna prasa.

            Wielka niespodzianka czekała pewnego dnia tych, którzy pierwszy raz przyjechali na obóz nad Bałtyk. Zawitał do nich bowiem sam Neptun, który wraz ze swą świtą poddał „biszkopty” próbom, następnie w ceremonii chrztu morskiego nadał im wodne imiona i odpowiednie certyfikaty upamiętniające to wydarzenie.

            Lecz nie tylko siedzieliśmy nad morzem i na obozie, były też wycieczki. Odwiedziliśmy więc leżącą koło Słupska słynną dolinę Charlotty, gdzie zwiedziliśmy fokarium, bacznie przyglądają się tresurze tych morskich ssaków. A swą zręczność można było sprawdzić w parku linowym. Kolejny wypad był do Słowińskiego Parku Narodowego, gdzie przeszliśmy „polską pustynię” podziwiając ruchome wydmy – ewenement przyrodniczy na skalę europejską. Tak jak co roku zawitaliśmy dwukrotnie do Darłówka. W Parku Wodnym „Jan” oblegaliśmy zjeżdżalnie, dżakuzi i basen sportowy

            Obozowy czas sprzyjał też zawiązaniu nowych znajomości i przyjaźni. Tym razem najbliższe kontakty mieliśmy z druhnami i druhami z hufca Czechowice – Dziedzice. Byli i tacy, którzy obiecali wybrać się na Śląsk. Ano zobaczymy, co przyniesie czas. Jedno wydaje się być pewne za rok obóz w Jarosławcu.

Między Leluchowem a Przełęczą Sieniawską, czyli wędrówka poprzez Beskid Sądecki Pieniny i Gorce

Tegoroczny obóz wędrowny koła PTTK „Klimczok” rozpoczął się w miejscowości, o której przepięknie śpiewał zespół Stare Dobre Małżeństwo:

„…W Leluchowie – miła
Czereśnie dziko krwawią
Tam granicy pilnuje
Całkiem wesoły anioł

W Leluchowie – miła
Zaczyna się koniec świata
Tam anioł traci głowę
Z brzozami się brata …”

Niewiele pozostało z romantyki tej przygranicznej wioski. Zlikwidowano połączenie kolejowe, a na granicy zamiast anioła można zobaczyć tłumy Polaków i Słowaków skutecznie wymieniających między sobą atrakcyjne towary. Nas jednak bardziej interesowały piękna tutejszego górskiego krajobrazu i dziedzictwa kulturowego tych ziem. Więc zanim ruszyliśmy na górki szlak zwiedziliśmy miejscową cerkiew p/w św. Dymitra http://www.beskidsadecki.pl/szlakiem-cerkwi/cerkiew-w-leluchowie/. Pustymi, mokrymi po deszczu ścieżkami dotarliśmy do Muszyny, gdzie naszym miejscem noclegowym była Studencka Baza Namiotowa. Warunki może spartańskie za to atmosfera niepowtarzalna. Pogoda następnego dnia wynagrodziła nam jednak trudy namiotowej nocy. Piękne słońce towarzyszyło nam w wędrówce na Jaworzynę Krynicką. Po drodze kolejna cerkiewka w Złockiem także nie minięta przez nas. http://www.beskidsadecki.pl/szlakiem-cerkwi/cerkiew-w-zlockiem/ Za to na szczycie Jaworzyny jakże odmienny klimat. Tłumy ludzi, hałas, smród smażonych potraw i tylko, jak stwierdził jeden z turystów brak tylko supermarketu i kościoła. Poszukaliśmy więc ciszy w pobliskim schronisku. Kolejny dzień wiódł głównym szlakiem beskidzkim poprzez Rytro i przełom Popradu do schroniska na Prehybie. Po drodze często widzieliśmy charakterystyczny znak szlaku papieskiego, widomy znak, chodziliśmy po tych samych ścieżkach co Karol Wojtyła.

Ciekawe spotkanie mieliśmy następnego dnia. Pod szczytem Pradziejowej, najwyższego wzniesienia Beskidu Sądeckiego 1266m. npm., spotkaliśmy znakarzy szlaków, czyli ludzi dzięki którym możemy bezpiecznie przemierzać wybrane i oznakowane trasy naszych wędrówek. Ponieważ pogoda nadal sprzyjała na mijanych polanach i innych miejscach widokowych na południowym horyzoncie raz po raz ukazywały się nam potężne Tatry.

Dalej trasa obozu zaprowadziła nas w Pieniny tym razem niemal biegiem pokonaliśmy ostatni etap dziennej wędrówki, by w studenckiej bazie namiotowej schronić ię przed burzą i ulewą.. Na szczęście niebezpieczeństwo szybko minęło i weszliśmy wraz z zachodzącym słońcem na Wysokie Skałki (Wysoką) najwyższy szczyt Pienin 1050 m npm. Z tego miejsca Tatry były niemal na wyciągnięcie ręki. Kolejne dni spędziliśmy w Pieninach najpierw Małych a potem Właściwych. Była więc przeprawa przez Dunajec, wejście na Sokolice, Pieniński Zamek, związany ze Św. Kingą, i Trzy Korony a bazą wypadową stało się Krościenko nad Dunajcem.

Wreszcie na koniec Gorce jakże odmienne od innych polskich gór. Górskie pasma poprzecinane rozległymi polanami, gdzie jeszcze do niedawna pasały się kierdle owiec. Dziś łąki zarastają a ruiny szałasów przypominają tylko że jeszcze w latach 80 tych XX wieku służyły gościną i noclegiem niejednemu studenckiemu wypadowi. My noclegi mieliśmy
w SBN „Gorc” i schronisku na Turbaczu. Ostatniego dnia obozu poprzez wzniesienie Turbacza najwyższy szczyt Gorców1310 m npm, a zarazem naszego obozu zeszliśmy na Przełęcz Sieniawską koło Nowego Targu i dalej przez Kraków do domu.

„Skoczki” podbiły Radio Merkury!

DSC01000

Owocna współpraca zespołu Mademoiselle Carmel & The Zebras oraz Grupy Artystycznej „Skoczki” została zaprezentowana na antenie Radia Merkury. Ci, którzy w sobotni wieczór, 6 września 2014 roku o godzinie 20:00 ustawili swoje radia na 100,9 FM mogli usłyszeć fantastyczny, pełen pasji koncert.

Godzinny koncert na radiowej antenie wymaga ogromnej pracy wielu osób. Pierwsze spotkania osób odpowiedzialnych za audycję odbyły się kilka dni wcześniej, a w samą sobotę przygotowania w studio rozpoczęły się już o godzinie 12:30.

DSC00993W tym samym czasie, w sali przy ulicy Ciastowicza po raz pierwszy po przerwie wakacyjnej spotkały się dzieci i młodzież z Grupy Artystycznej „Skoczki”. Na twarzach widać było wypieki, a w powietrzu unosiła się nerwowa atmosfera – śmiało można stwierdzić, że ten sezon artystyczny dzieci rozpoczynają z wielką pompą!

Niesamowite przeżycia dzieci zawdzięczają głównie dwóm osobom – Mariuszowi Kwaśniewskiemu oraz Joachimowi Krukowskiemu. Ten pierwszy – prowadzący audycję – oprowadził dzieci po radio. „Skoczki” zobaczyły, jak w praktyce wygląda produkcja serwisu informacyjnego, doświadczyły tego niezwykłego uczucia patrzenia na osobę, która właśnie prowadzi audycję oraz poznały tajniki rzemiosła dziennikarza radiowego. Pan Joachim natomiast zaimponował dzieciom swoimi niezwykłymi umiejętnościami realizując audycję, nagłaśniając wszystkich muzyków i dzieci oraz pokazując im próbki swoich możliwości obróbki dźwięku.

Na początku audycji rodzice mogli sprawdzić, czy ich pociechy na pewno wybrały się na koncert do Poznania – pan Mariusz Kwaśniewski dał możliwość przedstawienia się każdemu z osobna. Już w pierwszym utworze młodzi artyści towarzyszyli Mademoiselle Carmel wykonując utwór „Real Girl”. W utworze tym solo zaśpiewała Julka, natomiast Adam i Mateusz swoim rapem wprawili wszystkich w osłupienie. Przez cały koncert dzieci bardzo żywo reagowały, pojawiały się okrzyki entuzjazmu, wielkie brawa, a także wspólne animacje i śpiewy. Podsumowaniem koncertu było kolejne wspólne wykonanie – tym razem był to utwór „Sunshine Swing”, w którym główną rolę grała Martyna. Warto dodać, że oba utwory to kompozycje Mademoiselle Carmel & The Zebras, które dzieci nauczyły się śpiewać w języku angielskim!

Powrót do domu przebiegał w bardzo pozytywnej atmosferze, nie brakowało śpiewów i salw śmiechu. Dla każdego z osobna była to niezwykła przygoda, niesamowite doświadczenie i nagroda za wspaniałą pracę w poprzednim roku. Wyjazd ten dał im też dużo motywacji do dalszej ciężkiej pracy i można śmiało powiedzieć, że „Skoczki” jeszcze nie raz zaskoczą wszystkich!

[iframe width=”640″ height=”360″ src=”//www.youtube.com/embed/M2KoALmbS5k?feature=player_detailpage” frameborder=”0″ allowfullscreen]

PLON NIESIEMY PLON … Dożynki Gminy Skoki – Łosiniec 2014

ZOBACZ FILMW ostatnią sobotę sierpnia rolnicy z miasta i gminy Skoki świętowali zakończenie żniw, czyli tradycyjne Dożynki. Tym razem odbyły się we wsi Łosiniec. Po 10.latach przerwy barwny korowód ponownie przeszedł główną ulicą wsi. Dał hasło do rozpoczęcia uroczystości. Poczty sztandarowe, delegacje sołeckie z wieńcami ,Orliki z Klubu Wełna Skoki, starostowie dożynek, kapela i Zespół Tańca Ludowego Politechniki Poznańskiej Poligrodzianie , zaproszeni goście, mieszkańcy, miłośnicy święta plonów, maszyny rolnicze i konie w siodle oraz bryczki stworzyli niepowtarzalną oprawę orszaku. Przepięknie udekorowany niemalże każdy odcinek trasy arcydziełami ze słomy nie miał sobie równych ani w powiecie ani w Wielkopolsce. Wszystkie dekoracje własnoręcznie przygotowali Łosinianie.

Oficjalne uroczystości rozpoczęła prezentacja wieńców dożynkowych. Niespełna 20. Dzieł zaprezentowali wyjątkowo widowiskowo w asyście Orlików przedstawiciele sołectw. Po przywitaniu gości przez Tadeusza Kłosa Burmistrza Miasta i Gminy Skoki nastąpiła liturgia mszy świętej, której przewodniczył ks. proboszcz parafii pw Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Popowie Kościelnym, Edward Lajtloch oraz ks. Sławomir Komorski, proboszcz parafii Lechlin. O oprawę mszy św. zadbali Monika i Tomasz Serwatka. We mszy aktywnie uczestniczyli mieszkańcy Łosińca ze szczególnym uwzględnieniem dzieci szkolnych w strojach ludowych.

Kolejnym punktem uroczystości był obrzęd dożynkowy w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca PP Poligrodzianie, w trakcie którego przy wtórze kapeli, starości dożynkowi pani Barbara Kaczyńska i pan Aleksander Berent przekazali Burmistrzowi Miasta i Gminy Skoki bochen chleba wypieczony z tegorocznych zbiorów, którym podzielił się z uczestnikami dożynek. Po zakończeniu oficjalnej części wszyscy uczestnicy dożynek mogli skosztować wiejskich przysmaków. I tu ponownie zaangażowały się Orliki, tym razem w roli kelnerów dożynkowych.

Nadszedł czas na wyróżnienia i podziękowania. Burmistrz podziękował Danucie Berent za 40 lat sołtysowania w Łosińcu, a nagrody „Złoty Kłos” przyznał rolnikom z Łosińca panom Janowi Mendel i Jarosławowi Kwapińskiemu.

Tradycyjnie już wystartował VII Turniej Sołectw Gminy Skoki. Rywalizowało 14 wsi w pięciu konkurencjach. Nowością był jednoczesny wyścig kilku ekip w konkurencjach: narty, balot i siedmiomilowe buty oraz uruchamianie stoperów przez zawodników w celu zapewnienia jak najbardziej obiektywnego pomiaru czasu.

Miejsca na podium w tegorocznym turnieju zajęły: pierwsze drużyna sołectwa Rościnno i czek o wartości 5000 zł , drugie Sławica i 3000 zł, trzecie sołectwo Chociszewo i 2000 zł. Kolejne miejsca i czeki o wartości 1000 zł zdobyły: IV miejsce Potrzanowo, V miejsce Łosiniec, VI miejsce Niedźwiedziny. Następne miejsca od VII do XIV przypadły kolejno drużynom sołectw: Sława Wlkp, Kuszewo, Pomarzanki, Lechlinek, Lechlin, Szczodrochowo, Glinno i Kakulin. Te drużyny otrzymały czeki o wartości 500 zł. W trakcie pomiędzy konkurencjami artystyczne występy zaprezentowali Maciej Kujawa z Agnieszką oraz Metrum.

Fani Teresy Werner, szczególnie zaś panowie szczelnie wypełnili boisko w Łosińcu w oczekiwaniu na koncert pięknej wokalistki. Przeboje Miłość jest piękna”, „Dałabym Ci dała” długo jeszcze brzmiały w uszach i na ustach publiczności.

Na dożynkach nie zabrakło również stoisk rękodzielniczych, handlowych, gastronomicznych i atrakcji dla dzieci. Na uwagę zasłużyły szczególnie: wystawa o charakterze edukacyjno – przyrodniczym Lasów Państwowych zorganizowana przez Nadleśnictwo Durowo, warsztaty prowadzone przez Muzeum regionalne w Wągrowcu oraz plastyczne autorstwa Edyty Marciniak ze Skoków, dmuchańce, przejażdżki konne, bryczką i w siodle, kolejka i inne.

Trwająca niemal do rana, zabawa pod gwiazdami, z zespołem AKCES w roli głównej zakończyła świętowanie.  

Za pomoc w organizacji dożynkowego święta kłaniamy się w podzięce :

Burmistrzowi Miasta i Gminy Skoki

MIESZKAŃCOM Sołectwa Łosiniec jako współorganizatorom dożynek, twórcom wszystkich dekoracji we wsi, gościnnym i pomocnym: dzieciom, młodzieży i dorosłym.

Stowarzyszeniu Edukacyjnemu TĘCZA w Jabłkowie

Marianowi Deminiak – trybuna dla publiczności

Ochotniczej Straży Pożarnej w Skokach

Piotrowi Wiśniewskiemu – prowadzenie turnieju

Bartoszowi Wiśniewskiemu – muzyczna oprawa turnieju

Mobilnej Kulturze z siedzibą w Wągrowcu

Jackowi Dukszcie – prezenterowi

Nadleśnictwu Durowo – wystawa Lasów Państwowych o charakterze edukacyjno – przyrodniczym

Małgorzacie Bobrownickiej ze Stajni pod Lasem w Łosińcu

Tadeuszowi Nojgebauer

Krzysztofowi Mańce – sędziemu głównemu turnieju

Witoldowi Bzdędze – pomysłodawcy i operatorowi nowoczesnej technologii komputerowej podczas turnieju

Karolowi Kłos

Zuzannie Szamockiej

Agnieszce Fertsch

Policji w Skokach

Karolinie Stefaniak – fotoreportaż

Jackowi Kłosowskiemu

Jackowi Zameckiemu

i wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyłączyli się do pomocy i współpracy

z Biblioteką Publiczną Miasta i Gminy w Skokach

[iframe width=”640″ height=”360″ src=”//www.youtube.com/embed/fx3heaW8ku4?feature=player_detailpage” frameborder=”0″ allowfullscreen]

92 – Dozynki Łosiniec 2014

Był taki wrzesień, jest taki wrzesień

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych dat w świadomości Polaka. Kojarzy się przede wszystkim z inauguracją kolejnego roku szkolnego. Nie inaczej było i w tym roku.

O godzinie 8:30 rok szkolny rozpoczęło Gimnazjum nr 1 im. Polskich Olimpijczyków, a o 10:00 Szkoła Podstawowa im. Adama Mickiewicza. Do obydwu skockich placówek przybyli uczniowie, nauczyciele, rodzice i zaproszeni goście, były apele i spotkania w klasach. Jednakże w każdej z tych uroczystości przewijał się „tamten wrzesień”, czyli wspomnienie roku 1939 i wybuchu II wojny światowej.

Główne uroczystości odbyły się na skockim Placu Powstańców Wielkopolskich. Przybyły tutaj poczty sztandarowe, delegacje zakładów pracy organizacji i stowarzyszeń działających w mieście i gminie, uczniowie miejscowych szkół wraz z nauczycielami, mieszkańcy naszej miejscowości.

O godzinie 12:00 strażacka syrena skupiła uwagę zgromadzonych na wydarzeniach, które rozpoczęły się pod tablicą pamiątkową. Odśpiewano hymn narodowy i głos zabrali harcerze z 7 Skockiej Drużyny Harcerskiej „HYCE” im. gen. Stanisława Sosabowskiego. Najpierw ich drużynowy hm. Andrzej Surdyk krótko przybliżył wydarzenia sprzed 75 lat szczególną uwagę poświęcając temu, co przed laty wydarzyło się w naszej miejscowości. Następnie harcerki i harcerze przedstawili ofiary hitlerowskiego terroru w Skokach, jakie zapisał w swej relacji Franciszek Bartkowiak:

            „….Nie sposób ująć wszystkich sposobów maltretowania mieszkańców Skoków przez najeźdźcę hitlerowskiego. Z grubsza ujmując, można wyróżnić:

  1. wysiedlanie z własnych domów i mieszkań na poddasza i oficyny,
  2. wysiedlanie na teren Generalnej Guberni,
  3. wywożenie na prace do Niemiec,
  4. poniżanie godności przez przymus kłaniania się Niemcom i przez bicie bykowcem,
  5. zmuszanie nieletnich dzieci do prac fizycznych,
  6. poniżanie dzieci naszych przez „Hitlerjugend”,
  7. katowanie w więzieniach,
  8. wysyłka do obozów koncentracyjnych,

Nie podobna też podać wszystkich poszkodowanych, bo przerosłoby to rozmiary szkicu. Np. tylko 5 – 6 rodzin w całym mieście zdołało przesiedzieć okupację w własnych, przedwojennych mieszkaniach. Nie podobna też wymienić wszystkich Polaków wywiezionych do prac w Niemczech. Będę więc przytaczał jedynie przykłady, starając się podać możliwie całą litanię rozstrzelanych, choć i tu mogą być braki.

Rok 1939

Dzień 8 września – to dzień żałoby. W dniu tym wkroczyli Hitlerowcy do naszego miasta. Miejscowi Niemcy momentalnie przeistoczyli się w otwartych naszych wrogów. Oni to oprowadzali oprawców i katów po polskich domach. Oni to mają na sumieniu życie pomordowanych Polaków, choć ci z obawy nie pokazywali się nawet na ulicy. Z ukrycia obserwowaliśmy co się dzieje w mieście. Kto z obowiązku musiał się pokazać na ulicy, bywał zaczepiany i musiał długo się prosić i uniewinniać, żeby wrócić cało do domu.

Pierwszą ofiarą naszego miasta był obywatel Krzywosądzki Jan. Weszli do jego sklepu Hitlerowcy i zaczęli przywłaszczać jego towary. Właściciel zwrócił uwagę, że towar jest jego własnością, i że żołnierz niemiecki tak nie postępuje. Ogarnęła ich wściekłość, skatowali nieszczęsnego do nieprzytomności, następnie sporządzili wyrok śmierci i wykonali wyrok przez rozstrzelanie, grzebiąc go płytko w ogrodzie ob. Kwietniewskiego. Prowadzącego do ogrodu przez Rynek, z okrutnie zmasakrowaną twarzą, pociętą szyją, widziała nauczycielka Kobusówma Stefania, stojąca z podniesionymi rękoma na Rynku, oczekując też wyroku śmierci (której jednak udało się wyślizgnąć z rąk oprawców).

Drugą ofiarą tego dnia był Żyd Maks Loszyński, ostatni Żyd Skoków. Dlatego zginął, bo był Żydem. W dużej mierze przyczynił się do tego miejscowy Niemiec Schünke. Żyd przeczuwając co mu grozi, począł uciekać i przy spalonym młynie został zastrzelony.

Trzecią ofiarą tego dnia był obywatel Łakota Jan. Szedł szosą wągrowiecką, w kierunku miasta. W pobliżu parku spotkał się ze swoimi katami. Zadali mu pytanie w języku niemieckim, którego ten nie rozumiał. Było to powodem da napaści i rozstrzelania go na szosie. Pochowano go na ogrodzie Skwierzyńskiego tuż przy szosie w km 13,7 – 13,8, również bardzo płytko.

Po czynie tym owi bandyci udali się w kierunku Wągrowca, szukając nowych ofiar po domach. Gdy z daleka zobaczyli Polaka, strzelali do niego, jak do celu. W takiej opresji znalazłem się i ja idąc z dziećmi i żoną, ale w czas uciekliśmy w pobliski zagajnik. W takiej też sytuacji został zastrzelony w tym dniu obywatel Urbanowicz Jan, czwarta z rzędu ofiara.

Nie ominęli oni gospodarstwa Łakoty, przed godziną zamordowanego, gdzie pokazali znów krzyżacką nienawiść. Tu na miejscu zastrzelili jeszcze syna jego Stanisława, którego pogrzebano za stodołą, a matkę ciężko ranili i wywieźli w niewiadomym kierunku (i Skoków już nie zobaczyła), pozostawiając na łasce losu małoletnie dzieci, które przerażone rozbiegły się, unikając tym sposobem śmierci. Jest to piąta i szósta ofiara tego dnia.

Gdy się nieco uspokoiło, sieroty wybłagały pozwolenie na pogrzeb rodziców. Musiały to urządzić cicho, o szarej godzinie, polnymi drogami, bez kapłana i orszaku pogrzebowego. Zbolałe, złamane wróciły do osamotnionego domu, przeżywając w tak młodym wieku niezrozumiałą dla nich tragedię życia ludzkiego.

 Siódmą ofiarą tegoż dnia był obywatel Maniak Antoni. Usłyszał strzały, wyszedł więc z domu i zauważył Niemców. Na ich widok chciał się ukryć do schronu, przez siebie zbudowanego, w tym momencie został trafiony w szyję i padł nieżywy.

Ósmą ofiarą był obywatel Witkowski Andrzej z Lechlina. Idąc do Skoków, napotkał bandę Hitlerowców, która zadała mu jakieś pytanie. Niewinna odpowiedź, że jest Polakiem, wprowadziła tych bandytów w szał i wściekłość do tego stopnia, że ze słowami „Ty polska świnio” poczęli go bić kolbami aż do utraty przytomności. Potem strzałami karabinowymi ofiarę swoją dobili. Pogrzebany został w okopach, między cmentarzem a zabudowaniem, nad drogą do miasta. W kilka dni później, rodzina postarała się pogrzebać na cmentarzu.

W tym samym miejscu, tego samego dnia i w ten mniej więcej sposób został zamordowany dziewiąty z rzędu Polak, Ochędzan Władysław z Potrzanowa.

Głównym hersztem tych bandytów był Lück z Budziszewa, który sam mordował i ma blisko 20 ofiar na swoim sumieniu, strzelał tam, gdzie spotkał Polaka, to też sporo pono ofiar leży na polach okolicznych…..”

Po każdej tragicznej historii czytająca tekst osoba, przy dźwiękach werbla w wykonaniu druha Adama Frąckowiaka, ustawiła pod tablicą zapalony znicz. Następnie, także przy odgłosach werbla, delegacje złożyły wiązanki kwiatów. Na koniec burmistrz Miasta i Gminy Tadeusz Kłos podziękował przybyłym mieszkańcom oraz harcerzom za występ.

 

Bezpłatne badanie krwi szansą dla nerek

Bezpłatne badanie krwi szansą dla  nerek.
Kampania społeczna  NEFROTEST w Wągrowcu.

Nerki często chorują bez bólu, a jedynymi symptomami ich pogarszającej się kondycji są uczucie zmęczenia lub oddawanie moczu w nocy. Choroby nerek zawsze są bardzo poważne, a liczba chorych stale wzrasta. Nefrolodzy szacują, że 10 do 12 % Polaków cierpi na przewlekłą chorobę nerek, ale o tym nie wie. To ponad 4 miliony osób. Dlatego też NEFRON Sekcja Nefrologiczna Izby Gospodarczej Medycyna Polska oraz  Stacja Dializ NZOZ Avitum w Wągrowcu chcą  zwrócić uwagę wszystkich mieszkańców na profilaktykę chorób nerek poprzez organizację programu profilaktyki NEFROTEST.

Wszyscy chętni, którzy ukończyli 45 lat będą mogli skorzystać z bezpłatnych badań krwi
w ramach programu – kampanii społecznej NEFROTEST. Badania odbędą się  14 września 2014 roku w Stacji Dializ NZOZ Avitum  w Wągrowcu, przy ulicy Kościuszki 55. Przed przyjściem na badania należy się wcześniej telefonicznie zarejestrować. Rejestracja na darmowe badania odbędzie się 9 i 10 września pod dwoma numerami telefonów: 797 736 776, 797 736 767, w godz. 10:00 – 15:00. 

„Wcześniejsza rejestracja pozwoli nam uniknąć niepotrzebnego tłoku, a pacjenci będą mieli poczucie komfortu przychodząc na określoną godzinę” – mówi Małgorzata Jamroży, pielęgniarka oddziałowa – „Jesteśmy przygotowani na pobranie krwi co najmniej 400 osobom, tak, więc mamy nadzieję, że dla wszystkich chętnych wystarczy miejsc” – dodaje.

Kampania społeczna NEFROTEST to jednak nie tylko bezpłatne badanie krwi 14 września. To także możliwość darmowego przebadania się w późniejszym terminie.  Lekarze rodzinni, apteki, a także  parafie otrzymały 4000 sztuk skierowań na badania krwi i moczu pod kątem chorób nerek, które ważne są do 15 października 2014 roku. Jeśli ktoś z różnych względów nie będzie mógł uczestniczyć w niedzielnym badaniu, może to zrobić w późniejszym terminie. Wystarczy poprosić o skierowanie swojego lekarza rodzinnego lub spytać się w aptece.

„Większość osób wie, że nerki regulują pracę całego naszego organizmu i wpływają na jego równowagę. Ale już niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że nerki wytwarzają m.in. aktywną formę witaminy D oraz erytropoetynę, dzięki której możliwe jest wytwarzanie przez szpik czerwonych krwinek krwi” – mówi dr Agnieszka Suchanek-Krawiec, kierownik stacji dializ w Wągrowcu – „Nie każdy z nas ma jednak świadomość, że począwszy od 30. roku życia z każdym kolejnym rokiem spada sprawność nerek. Wraz z wiekiem zmniejsza się również masa i wielkość nerek. U osób po 75 roku życia mogą one być nawet o 15-20% mniejsze niż u 25-latków. W wyniku starzenia się organizmu pogarsza się ponadto ukrwienie nerek, co ma przełożenie na ich gorsze funkcjonowanie. Dlatego też tak ważne jest profilaktyczne badanie, szczególnie u osób starszych” – dodaje dr Agnieszka Suchanek-Krawiec.

Badania warto przeprowadzić, tym bardziej, że na początkowym etapie choroba jest uleczalna niemal całkowicie, mimo że jest bardzo poważna. Nawet we wczesnych stadiach, gdy jeszcze przebiega bezobjawowo, zwiększa  ryzyko rozwoju miażdżycy i chorób serca. Nieleczona może zaś prowadzić do zatrucia organizmu przez toksyny, które uszkadzają prawie wszystkie narządy. Uszkodzeniu ulegają również same nerki, mogące w efekcie wymagać dializ lub przeszczepu.

Celem kampanii NEFROTEST jest właśnie propagowanie wiedzy na temat znaczenia nerek dla zdrowia i życia, zachęcanie do regularnego monitorowania ich funkcji oraz informowanie o powszechności chorób nerek. Do tej pory bezpłatne badania przesiewowe organizatorzy przeprowadzili w 44 miastach Polski. Krew w kampanii NEFROTESTprzebadano u ponad 27 tysięcy osób, a wszyscy pacjenci, których wyniki nie mieściły się w normach zostali skierowani na dalszą diagnostykę.

Na terenie całego kraju akcję wspierają Pani Anna Komorowska – Małżonka Prezydenta RP oraz prof. Marian Klinger – Krajowy Konsultant w dziedzinie Nefrologii. Na szczeblu regionalnym badania swoim patronatem objęli:  Marek Woźniak – Marszałek Województwa Wielkopolskiego, Przemysław Pacia – Wicewojewoda Wielkopolski, Michał Piechocki – Starosta Wągrowiecki, Stanisław Wilczyński – Burmistrz Wągrowca, Emilia Jagat – Dyrektor Szpitala w Wągrowcu, Roman Pawłowski – Prezes Pałuckiego Centrum Zdrowia w Żninie oraz prof. dr hab. Andrzej Oko – Wojewódzki Konsultant w dziedzinie Nefrologii.

 

Z kroniki Koła PZW w Skokach!

Puchar Burmistrza Murowanej Gośliny powiększył pucharową kolekcje Koła.

I miejsce i Puchar Burmistrza Tomasza Łęckiego zdobyła startująca obok 4 innych drużyn reprezentacja Koła PZW nr 120 w Skokach w Zawodach Wędkarskich z okazji Jarmarku Św. Jakuba w Murowanej Goślinie.

Zawody odbyły się 19 lipca 2014r. nad jeziorem Łomno w Wojnówku, a skoczanie wystąpili w składzie: Dariusz Bałażyk, Jacek Dudek, Mariusz Kielma, Marek Kubicki, Karol Neumann i Andrzej Szymkowiak. Oni też wszyscy otrzymali pamiątkowe medale upamiętniające 625 lat Murowanej Gośliny.

Zawody Aktywu na Jeziorze Rościńskim.

26.07. nad Jeziorem Rościńskim w Skokach z udziałem 14 wędkarzy odbyły się Spławikowe Zawody Wędkarskie Aktywu Koła. W zawodach startowali członkowie Zarządu i organów statutowych Koła, a więc członkowie, którzy normalnie w zawodach i imprezach organizowanych przez Koło zajmują się ich organizacją.

Rolę komisji sędziowskiej pełnili Jacek Dudek, Mariusz Kielma i Marek Kubicki, którzy też po zakończeniu prac związanych z ważeniem złowionych ryb i ustaleniu punktacji ogłosili ich wyniki.

Tak więc, bohaterem dnia, tj. zwycięzcą zawodów łowiąc 9,27 kg ryb został Wojciech Kłosowski. II miejsce z 5,08 kg złowionych ryb zdobył Jarosław Pachela, a III z 4,42 kg ryb zajął Karol Neumann.

Ich zwycięstwo, przypominać Im będą puchary pamiątkowe którymi obdarowani zostali w trakcie ogłaszania wyników.

Na zakończenie zawodów zawodnicy i organizatorzy – łącznie 28 członków, wspólnie z członkami swych rodzin spotkali się przy poczęstunku.

Z przyjacielską wizytą w Bardowick.

W dniach od 7-11.08.br. 15-to osobowa reprezentacja Koła na zaproszenie niemieckich kolegów przebywała w zaprzyjaźnionej Gminie Bardowick.

W trakcie pobytu tradycyjnie już gospodarze zorganizowali zawody wędkarskie. Tym razem były to zawody dwuetapowe. W piątek przeprowadzone zostały na rzece Ilmenau, a w sobotę na Elbie, u nas powszechnie zwanej jako Łaba. O ostatecznym wyniku zwodów decydowała suma punków zdobytych w obu tych dniach.

Tym milej nam zakomunikować, że w zawodach tych ostatecznie tak zbiorowo, jak i indywidualnie triumfowała skocka reprezentacja. I miejsce zdobył Wojciech Kłosowski, II Alojzy Pacholski, a III Jerzy Ślusarczyk.

Zarówno o zwycięstwie, jak i pobycie w Bardowick naszym wędkarzom przypominać będą okolicznościowe upominki, z którymi Skoczanie powrócili 11.08. do swych domów.

Nasza strona korzysta z „ciasteczek”. Odwiedź naszą stronę polityki prywatności aby dowiedzieć się więcej o ciasteczkach oraz jak z nich korzystamy.
Website Security Test
Przejdź do treści