11.3 C
Skoki
czwartek, 23.04.2026
Strona główna Blog Strona 227

Co nad Włóknami ?

Ścieżka edukacyjna Woda i Ryby w Potrzanowie nad jez. Włókna

Na początku września nad brzegiem jeziora Włókna w Potrzanowie powstała ścieżka edukacyjna o temacie „Woda i ryby”.

W skład ścieżki wchodzi 18 elementów są to m.in. brama, tablice edukacyjne, gry, ryba gigant, światowid, wiata edukacyjna, ławostoły.

Przedsięwzięcie pod nazwą „W zgodzie z naturą – prowadzenie działań ekologicznych oraz budowa ścieżek edukacyjnych na terenie Gmin: Oborniki, Rogoźno, Skoki, Kiszkowo, Gołańcz, Margonin i Szamocin” dofinansowane ze środków Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego 2014-2020, działanie 4.5 Ochrona przyrody, Poddziałanie 4.5.4 Edukacja ekologiczna, zostało zrealizowane przez Stowarzyszenie Lokalna Grupa Rybacka „7 Ryb”.

Do głównych celów projektu „W zgodzie z naturą”- prowadzenie działań ekologicznych oraz budowa ścieżek edukacyjnych na terenie Gmin: Oborniki, Rogoźno, Skoki, Kiszkowo, Gołańcz, Margonin i Szamocin”  należą:
– ochrona środowiska naturalnego, w tym obszarów Natura 2000,
– podniesienie świadomości mieszkańców w zakresie ekologii,
– edukacja ekologiczna w zakresie ochrony zasobów ziemi, w tym korzystanie z OZE;
-zainteresowanie mieszkańców problemem gospodarki wodą, w tym w gospodarstwie domowym,
– edukacja w zakresie gospodarki odpadami i selektywnej zbiórki,
– uświadamianie mieszkańców na problemy wynikające ze zmian klimatu,
– ochrona klimatu w życiu codziennym,
– ochrona gatunków –  dendrologia, pszczoły, ryby, fauna i flora wody, itp.
– promowanie postaw ekologicznych.

Zadanie zostało zrealizowane przez firmę Pracownia Plastyczna studio 22, Stefan Gawroński, PRZYROWO 22, 78 – 320 Połczyn – Zdrój na podstawie zawartej umowy 1/2019 z dnia 09.07.2019. Kwota dofinansowania z WRPO wynosi 85% kosztów kwalifikowalnych.

Wartość zadania (oferta wykonawcy wraz z nadzorem inwestorskim): 111.048,10 zł
Dofinasowanie z Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego 2014-2020: 69.437,84 zł
Ze środków Gminy Skoki (składka członkowska): 41.610,26 zł

Stowarzyszenie w ramach realizacji zadania planuje w przyszłym roku tzw. działania miękkie, tj. artykuły prasowe, iventy  tematyczne w każdej z gmin np. Dzień Wody w Gminie Skoki, konferencje, konkursy przyrodnicze i fotograficzne, ulotki tematyczne itp. Koszty tych działań zostaną pokryte ze środków własnych Stowarzyszenia.



 


W wyniku działań realizowanych przez Stowarzyszenie Lokalna Grupa Rybacka „7 Ryb” w najbliższym czasie,  nad jeziorem Włókna w Potrzanowie, powstanie również boisko do mini streetballa wraz z częścią wydzieloną do gry w tenisa stołowego.

Stowarzyszenie zrealizuje ten projekt w ramach zadania pn.: „Budowa boiska do mini streetballa z piłkochwytem i częścią wydzieloną do gry w tenisa stołowego, ich wyposażeniem oraz elementami małej architektury”, dofinansowanego  ze środków Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego w ramach Programu Operacyjnego Rybactwo i Morze 2014-2020.  

W ramach operacji wykonane zostaną:

  • Kosz do koszykówki
  • Piłkochwyt
  • Stół do tenisa
  • Ławki
  • nawierzchnia utwardzona w rejonie stołu do tenisa
  • nawierzchnia bezpieczna sportowa  w rejonie boiska
  • nasadzenia zieleni

W ramach zapytania ofertowego ogłoszonego przez Stowarzyszenie LGR „7 Ryb” inwestycję realizować będzie firma KNUZEN Zenon Przybylski, Gorzewo 2G, 62-291 Gołaszewo.

Wartość zadania (oferta wykonawcy wraz z nadzorem inwestorskim): 81.298,46 zł
Dofinasowanie z Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego w ramach Programu Operacyjnego Rybactwo i Morze 2014-2020 w ramach operacji własnych Stowarzyszenia: 33.333,00 zł
Środki własne LGR „7 Ryb” (składki członkowskie): 10.666,69
Ze środków Gminy Skoki (składka członkowska): 37.298,77 zł

Wizualizacja:

Czytaliśmy…narodowo

 

Osiem nowel polskich, na ósme Narodowe Czytanie, dało się odkryć na nowo. Zachęceni ogólnopolską akcją oddaliśmy się lekturom bestsellerowych tekstów. Dla dzieci i młodzieży stały się one swoistym odkryciem, a samo czytanie, nierzadko pierwszym spotkaniem z nowelą. Dorosłym jawiły się w nowej odsłonie.

Skockie narodowe rozpoczęli rowerzyści, stanowiący w bibliotece, 7 września 2019, najliczniejszą grupę. Chórem odtworzyli fragment „Katarynki” Bolesława Prusa.  Mobilizacja miłośników dwóch kółek wokół NC zapoczątkowała więc nową tradycję.

Czytaniu towarzyszyły liczne emocje. Na słowa „…kotłowy zabity” nie kryła łez pani Kazimiera. Swoisty pejzaż stanów psychicznych przekazała wraz z  fragmentem „Rozdzióbią nas kruki, wrony” Stefana Żeromskiego – pani Irena. Czytający z niezwykłym entuzjazmem Miłosz, realistycznie i przejmująco przedstawił historię niewidomej bohaterki Prusa. Najmłodszy uczestnik NC, Miłosz (jeszcze jako słuchacz) liczył zaledwie 8 lat.

Między regałami zabrzmiała również muzyka w wykonaniu Magdaleny Pawelec i Michała Rukszy. Posłuchać można było, między innymi, przebojów Piotra Szczepanika, Wojciecha Młynarskiego, Igi Cembrzyńskiej.

List Prezydenta RP, napisany na okoliczność ósmego Narodowego Czytania odczytał po raz ósmy Antoni Wiśniewski.

Wszystkim zaangażowanym w minioną edycję, dziękujemy za udział we wspólnym zaczytaniu.

Podziękowanie składamy również firmie Catering Wołkow, która zasponsorowała ciasto.                

galeria zdjęć: 

Perłowa czyli 30 rocznica pobytu w Jarosławcu

Są tacy, którzy jadą tylko w Tatry lub Bieszczady, są i tacy, którzy wolą morze. My z sentymentu jeździmy do Jarosławca. W Tym roku po raz trzydziesty. Zaczęło się w 1990 i trwa. Ile to już dzieci i młodzieży ze Skoków odwiedziło Leśną Polanę? Może ktoś kiedyś policzy.

W tym roku pobiliśmy chyba rekord bowiem pojechało nas ponad
60. Wielka w tym zasługa Gromady Zuchowej „Super Pandy”. Kolejny rok sprzyjała nam pogoda, zwłaszcza w początkach obozu. Dlatego w programie dominowała kąpiel i plażowanie. Za to obozowe wieczory spędzaliśmy przy ogniskach, na grach i zabawach a nawet w dyskotece.

Nie zabrakło też wycieczek. Na jedną pojechaliśmy do Słowińskiego Parku Narodowego by przejść szlak ruchomych wydm, druga zawiodła do Darłówka na park linowy, zwiedzanie portu i kąpiel w Parku Wodnym „Jan”.

Ważnym dniem na obozie był 1 sierpnia. Tego dnia obchodziliśmy
75 rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. Przedstawiciele naszej drużyny udali się na obchody powiatowe do Sławna, natomiast wieczorem spotkaliśmy się przy uroczystym ognisku.

Pod koniec obozu zawitał do nas niezwykły gość, przez jednych wyczekiwany przez innych niekoniecznie. Był to bowiem Neptun – król mórz
i oceanów, który dokonał ceremonii chrztu, tym co po raz pierwszy byli uczestnikami obozu.

Nie zabrakło też elementów czysto harcerskich takich jak bieg patrolowy podczas którego sprawdzili swą wiedzę i umiejętności członkowie ZHP zamykając przy okazji próby na sprawności i kolejne stopnie.

10 dni minęło bardzo szybko ale byli tacy, którzy rezerwowali miejsca na następny rok. Widać magia Jarosławca trwa.

Andrzej Surdyk

galeria zdjęć autorstwa uczestników obozu:

Od Wołosatego do Komańczy czyli z plecakami poprzez Bieszczady

Żaden, nawet najpiękniejszy, nadmorski zachód słońca
nie zastąpi ci tego co możesz zobaczyć w górach.

Jak co roku góry częstują raz deszczem, raz słońcem. Wracam tu z łezką w oku, z nadzieją na niezapomniane przeżycia, spotkanie nietuzinkowych ludzi a po tylu latach sam nie wiem po co chyba po prostu muszę. Staram się tą pasją zarazić też młodzież.

W tym roku przyszła kolej na Bieszczady. Odległe ale ciągle kultowe góry na południowo-wschodnich kresach naszego kraju. Sama podróż uczestników obozu wędrownego ze Skoków do Ustrzyk Górnych zajęła blisko 17 godzin. Nic więc dziwnego, że po przyjeździe i zakwaterowaniu się w schronisku „Kremenaros” sił starczyło tylko na spacer do „Zielonego Domku”. W budynku tym mieści się Bieszczadzki Ośrodek Historii Turystyki Górskiej, którego ekspozycję zwiedziliśmy. Warto wspomnieć, że Ośrodek pozostaje pod opieką Wielkopolskiego Klubu Przodowników Turystyki Górskiej PTTK im. K. Kantaka w Poznaniu.

11 VII czas ruszyć na szlak. Pierwszego dnia, na rozgrzewkę, z małymi plecaczkami (promocja gminy Skoki) ruszyliśmy do źródeł Sanu. Ścieżka prowadzi wzdłuż wschodniej granicy Polski, poprzez nieistniejące wioski m.in. Beniową i Sianki i doprowadza do źródeł Sanu nieopodal Przełęczy Użockiej. Niestety powrót tą samą trasą dla nas urozmaicony przelotnym deszczem.

12 VII Znów „na lekko” z samego rana, przy pięknej pogodzie, która będzie nam towarzyszyć przez cały dzień, przybywamy do Wołosatego. Zraz z początkiem i kierunkiem czerwonego szlaku po dwóch godzinach dochodzimy na Przełęcz Bukowską, przed nami pierwsze piękne widoki na Ukraińskie Bieszczady. Szutrowa droga zamienia się w górską ścieżkę, która poprzez skałki Rozsypańca wprowadza na wierzchołek Halicza 1333 m n.p.m. Podobno przy sprzyjającej pogodzie widać stamtąd światła Lwowa. Następnie trawersując Kopę Bukowaką (w pobliżu, której w 1988 zginął Waldemar Balcerowicz z Wągrowca) i Krzemień znaleźliśmy się u podnóża Tarnicy 1346 m n.p.m. i wkrótce wędrując w tłumie ludzi stanęliśmy na najwyższym szczycie polskich Bieszczadów. Po wykonaniu obowiązkowych fotografii poprzez Szeroki Wierch wróciliśmy do Ustrzyk Górnych

13 VII Prognozy pogody zapowiadały po południu deszcz, więc co prędzej zaczęliśmy się wpinać niebieskim szlakiem na Wielką Rawkę 1304 m n.p.m. tym razem obciążeni dużymi plecakami. Strome podejście, kłopoty na starcie i ciężar plecaków spowodowały, że grupa się trochę rozciągnęła toteż na styk trzech granic Polski Ukrainy i Słowacji na Krzemieńcu nie wszyscy dotarli. Silny wiatr, deszcz i grad przyspieszył nasze zejście do przytulnej bacówki PTTK Pod Małą Rawką

14 VII Siąpiący za oknami kapuśniaczek nie zachęcał do opuszczenia schroniska ale zabezpieczeni w przeciwdeszczówki weszliśmy na Połoninę Caryńską 1297 m n.p.m. Niestety niski pułap chmur sprawił, że widoków nie było. Pogoda zaczęła się (chwilowo) poprawiać przy schodzeniu. Wtedy na szlaku spotkaliśmy salamandrę plamistą – płaza o charakterystycznym czarno – żółtym ubarwieniu. Chwila przerwy w Berehach Górnych i dalej pośród jałowców wędrówka do Chatki Puchatka – najwyżej położonego bieszczadzkiego schroniska, które do tej pory oferuje spartańskie warunki noclegowe. Nie zagrzaliśmy tam miejsca, gdyż zbliżające się chmury przyspieszyły nasze zejście do Wetliny.

15 VII Tego dnia podzieliliśmy się na dwa zespoły. Jeden opanował Wetlinę i pobliskie kąpielisko, Miał też za zadanie przygotowanie wieczornego ogniska. Drugi na lekko ruszył ze Smereka poprzez Fereczatą, Okrąglik, Rabią Skałę z powrotem do Wetliny. Tego dnia wieczorem, przy ognisku, ci którzy po raz pierwszy byli na obozie wędrownym po pomyślnej próbie wody ognia, ziemi i powietrza zostali przyjęci do „Bractwa gwieździstego nieba i dziurawego namiotu”.

16 VII Było chyba już po jedenastej gdy zaczęliśmy się szykować do wejścia na znajdującą się nad Wetliną Przełęcz Orłowicza. Powód był prosty tego dnia do południa miano podać wyniki rekrutacji do szkół ponadpodstawowych. Wielu uczestników wędrówki było tym żywo zainteresowanych, a tam gdzie szliśmy mogły być kłopoty z zasięgiem. Po drodze towarzyszyły nam grupy wycieczkowe, na przełęczy też panował tłok, lecz już dalej na czarnym szlaku do Bacówki PTTK Jaworzec spotkaliśmy niewielu turystów. Wkroczyliśmy bowiem w tę część Bieszczadów mniej odwiedzaną. W schronisku miła atmosfera, którą jeszcze bardziej wzmocniły nasze wieczorne śpiewy przy gitarze.

17 VII Czarny szlak towarzyszył nam także następnego dnia. Mało przetarty i prawie bezludny zaprowadził nas do na obiad do Dołżycy. Tam też na maksa doładowaliśmy telefony, bowiem następny nocleg zaplanowany był w Studenckiej Bazie Namiotowej Łopianka. Jakże ciekawe, dla niektórych były, doświadczenia w postaci palenia w piecu, noszenia wody czy rąbania drewna. Nowe bazowe namioty nie były jednak zbyt ciepłe, toteż z radością powitaliśmy ranne słońce.

18 VII Wznoszący się na wysokość 1069 m n.p.m. Łopiennik był ostatnim szczytem powyżej 1000 m n.p.m. na trasie naszej wędrówki zarazem dopołudniowym celem marszu. Dalej w dół do Jabłonek, gdzie kiedyś stał pomnik gen. Świerczewskiego. Nie ma pomnika, nie ma turystów, nie ma sklepu, przy jedynym barze jesteśmy nielicznymi klientami tego dnia. Jabłonki umierają. A my dalej do kolejnej Studenckiej Bazy Namiotowej Rabe. Tutaj ruch o wiele większy, zwłaszcza rowerzyści. Śpimy w małych góra czteroosobowych namiotach, jest ciepło lecz nie tak klimatycznie jak poprzedniego wieczoru. Jest to ostatnia noc wędrownego.

19 VII Szybkie śniadanie i już wspinamy się krętą ścieżką na Chryszczatą 998 m n.p.m. Ta legendarna góra kryje w sobie wiele tajemnic. Tędy przebiegał w 1915 front I wojny światowej, o czy świadczą liczne groby przy szlaku. Także kolejny światowy konflikt zostawił swoje piętno. Tutaj swoją tajną bazę miała jedna ze sotni UPA. Na wierzchołku krótka chwila odpoczynku i w drogę. Dłużej zatrzymaliśmy przy Jeziorkach Duszatyńskich wielkiej i pięknej atrakcji tej części Bieszczadów. Słońce coraz mocniej grzało więc szybko z górki przez Duszatyn i Prełuki do Komańczy – miejsca w którym kończyliśmy tegoroczny wędrowny. Kolejne godziny to podróż powrotna na odcinku Rzeszów – Poznań dla wielu niewygodna.

Trudy podróży powrotnej nie zatarły dobrego wrażenia po bieszczadzkich wędrówkach. Wielu deklarowało udział w roku następnym. Łącznie pokonaliśmy około 150 km, podeszliśmy ok. 6500 m i zdobyliśmy prawie 200 punktów GOT. Było warto.

Harcmistrz Andrzej Surdyk

galeria zdjęć autorstwa uczestników wyprawy:

Aleksander Wojciechowski prowadzi wioślarzy do Igrzysk Olimpijskich

Sukcesem 6 polskich osad wioślarskich wyrażającym się zakwalifikowaniem do Igrzysk Olimpijskich w roku 2020 w Tokio oraz zdobyciem 1 złotego, 2 srebrnych i 1 brązowego medalu zakończyły się organizowane w sierpniu Mistrzostwa Świata w Wioślarstwie w Linzu.

Wśród zwycięskich załóg – co nas szczególnie cieszy- znalazły się też dwie prowadzone przez naszego współmieszkańca, trenera Aleksandra Wojciechowskiego wspomaganego przez byłego Olimpijczyka Roberta Sycza, które swój start równocześnie zakończyły na „podium medalowym”.

Startująca w „czwórkach podwójnych” osada w składzie: Dominik Czaja, Wiktor Chabel, Szymon Pośnik i Fabian Barański, ustępując jedynie Holendrom i wyprzedzając Włochów, zajęła II miejsce i zdobyła „Srebrny Medal”.  Ich koledzy płynący w „dwójkach podwójnych”: Mirosław Ziętarski i Mateusz Biskup, „goniąc” załogi Chin i Irlandii zdobyli „Brązowy Medal”.

„Na marginesie” tego wydarzenia pragnę zaznaczyć, że Aleksander Wojciechowski pełni funkcję trenera odpowiedzialnego za przygotowanie polskiej reprezentacji do Igrzysk Olimpijskich, a udział w Igrzyskach w Tokio będzie jego szóstym udziałem w tak wielkim i ważnym wydarzeniu sportowym.

Egzotyka i folklor w ogrodzie pani Kazi

Zwabieni przez dwie „powabne Gracje” i  serdecznie witani przez sympatyczną gospodynię 3 września trafiamy w Skokach do ogrodu pani Kazi Głazowskiej.

Na wstępie, przy samym wejściu  „słonecznym uśmiechem” wita nas też słonecznik- z dumą prezentowana przez właścicielkę piękna mierząca w dniu naszej wizyty ponad 335 cm roślina. Trudno nam uwierzyć, ale według słów pani Kazi jest to samosiejka wyrosła z  nasion ofiarowanych ptakom w okresie zimowym. Zresztą ten właśnie słonecznik, gdy w oknach telewizora prezentowany był rekordowy okaz wyhodowany przez polskiego hodowcę, stał się przedmiotem dyskusji i naszej wizyty. Bo okazało się, że w myśl przysłowia „cudze chwalicie, swego nie znacie”, podobny egzemplarz rośnie po sąsiedzku i u nas.     

Zachęceni przez panią Kazię i częstowani brzoskwiniami i winogronem trafiamy do wnętrza ogrodu, gdzie wita nas szeroka gama roślinności i to zarówno tej tradycyjnej uprawianej przez nasze wiejskie babcie, jak i tej „nowomodnej”, a nawet wręcz egzotycznej. Szczególnie naszą uwagę przyciągają 3 bananowce- rośliny imponujące swymi wielkimi liśćmi i zachęcające do rozmów i marzeń o egzotycznych krajach, a może i o tym, że w trakcie przyszłej wizyty poczęstowani zostaniemy bananami z tego ogrodu. Ale nic z tego, właścicielka sprowadza nas na ziemię. Bananów z tych roślin nie będzie. Po prostu lato jest za krótkie i przed zimą rośliny muszą być wykopane i przechowane do wiosny w pomieszczeniu.

W trakcie spaceru ogrodowymi ścieżkami trafiamy też na inne rośliny egzotyczne, które „nasza ogrodniczka” próbuje uprawiać eksperymentalnie, widzimy więc imbir, awokado, mango i kawę Arabica – życzymy powodzenia w tych eksperymentach.

Pani Kazia proponuje nam chwilę odpoczynku i rozmowy przy kawie w przytulnej altance, ale tym razem nie korzystamy z oferty. Czas nagli, dlatego chwilę zatrzymując się przy wspomnianych na wstępie „Gracjach” – ubranych niczym modelki na wybiegu w piękne stroje uratowanych przed zagładą manekinach z dawnej Gminnej Spółdzielni oraz obdarzając wzrokiem przyozdabiające ogród figurki zwierząt opuszczamy gościnną właścicielkę i udajemy się do domów- pani Danka i pan Stasiu, by podobnie jak ani Kazia przygotować się do próby Zespołu „Harfa” a piszący te słowa by swymi  spostrzeżeniami podzielić się z czytelnikami.

Foto. Stanisław Grzegorzewski

Rowerowe sito

Okazuje się, już nie pierwszy raz z resztą, że pogoda potrafi odsiać prawdziwych twardzieli. Na przysłowiowym sicie została około połowa z 160 zgłoszonych na rajd osób 🙂 Druga połowa bojąc się deszczowej pogody przeleciała przez oczka zostając w domu w sobotę 7 września.

Tak duża frekwencja, pomimo, deszczu, błota i zimna bardzo ucieszyła organizatorów III rajdu Rowerowego Dzień bez Samochodu. Rowerzyści w dwóch grupach: sportowa (50km) i rekreacyjna (20km) pojechała do serca Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka, miejscowości Zielonka gdzie przy ognisku dało się słyszeć: „jest fajnie” 🙂

Dziękujemy że byliście.

galeria zdjęć z rajdu:

Trzy godziny złamane w pełnym słońcu Triathlon Czerwonak

Niedawno pisaliśmy o dwóch naszych mieszkańcach, którzy brali udział w 1/8 triathlonu w Obornikach, Bartoszu Seidlerze i Robercie Oksza-Skibinskim. Nie minął nawet tydzień a Bartek podjął kolejne sportowe wyzwanie. Tym razem na dłuższym dystansie: pływanie – 750 m, rower – 26,2 km, bieg – 11,3 km

Oto jak relacjonuje ten dzień Bartek: Koniec wakacji 31 sierpień i start w trzecim moim Triathlonie w tym roku. Poranek, wstaję rano, sprawdzam pogoda – super 33°C i pełne słonce, hmmm na plażę jednak nie, trzeba się dziś zmierzyć z Triathlonem, pogody się nie wybiera, ale po kolei.

Triathlon Czerwonak numer startowy 12. Dystanse: po kolei pierwszy pływanie 750 m w wodzie z punktu A do punktu B czyli w linii prostej poszło dość dobrze czas 18:40.

Potem rower, co ciekawe, pomimo trudnej trasy jak to w okolicach Dziewiczej Góry bywa, a wiec góra, dół, piach, tarka jechało się bardzo dobrze, średnia prędkość to 21km/h. Nadrabiałem i dobrze czułem się na zjazdach, dwie pętle, razem 26 km czas 1:14:10 .

Trzeci etap to bieg, dystans 11,6 km. Nie brakowało zbiegów i podbiegów, skok przez metrowy potok oraz wisienka na torcie: podbieg na Dziewiczą Górę, pozytywne doświadczenie. Ostatnie 2 km biegu to już walka ze sobą, ze słabościami uuufffff dałem radę.

Założenie na bieg było takie, aby biec swoje i nie marszować, udało się równo biegiem cały czas do mety. Ciekawostką może być fakt że, na samym dystansie biegowym 11,6 km wypiłem 1,5 l wody, było mega gorąco, czas biegu 1:23:44. 

Sumując wszystkie wyniki, dodając do nich czas spędzony w strefie zmian wyszło 2:59:29 czyli udało się złamać 3h i na 150 zawodników zająć 89 miejsce z czego w takich warunkach pogodowych jestem bardzo zadowolony. Nie będę ukrywał byłem zmęczony po zawodach, ale również bardzo z siebie dumny, bo dałem z siebie 120%.

Organizacja zawodów super, wracam za rok po, spróbuje poprawić czas.

Pozdrawiam Bartek

Czego Ci życzymy.

 

Konkurs „Piękna i Zielona Gmina” rozstrzygnięty

Podczas tegorocznej edycji konkursu „Piękna i Zielona Gmina” właściciele ogrodów jak zwykle nie zawiedli. Nie tylko licznie się do niego zgłaszając, ale również zaskakując aranżacjami swoich „zielonych kawałków świata”.

Plebiscyt po raz pierwszy w tym roku zorganizowano w dwóch kategoriach: na najładniejszy ogród oraz najładniejszy „zielony zakątek”.

Zanim komisja konkursowa wyruszyła na wizytację ogrodów, ustalono kryteria, według których wyłoniono zwycięzców. Podczas oceny brano pod uwagę m.in.: różnorodność nasadzeń, wkład pracy własnej, funkcjonalność nieruchomości, oryginalność zagospodarowania posesji oraz ogólne wrażenie estetyczne.

 Trzydzieści ogrodów z terenu miasta i gminy komisja miała przyjemność oglądać na przełomie czerwca i lipca br.. Podziwiano również balkon i taras zgłoszone w nowej kategorii. Należy zaznaczyć, że po raz pierwszy do konkursu zgłoszono więcej ogrodów z terenów sołectw, niż z miasta.

Członkowie komisji mieli okazję zobaczyć pomysłowo zaprojektowane ogrody małe oraz duże, nowatorskie pomysły i rozwiązania. Podziwiano trafność kompozycji z architekturą budynków i z ukształtowaniem terenu, wspaniałe kwiatowe rabaty, liczne gatunki drzew i krzewów, nienagannie przystrzyżone trawniki. Zgłoszony do konkursu balkon i taras udowodnił, że na niewielkiej powierzchni można zaaranżować ciekawy kącik zieleni.

Uroczyste podsumowanie plebiscytu odbyło się 28 sierpnia br. w restauracji „Moraś” w Skokach. Frekwencja podczas finału dopisała i stawili się niemal wszyscy uczestnicy.

Warto zaznaczyć, że laureatami w kategorii „najładniejszy ogród” zostali debiutanci w konkursie. Podium przedstawia się następująco:
I miejsce – Katarzyna i Grzegorz Szewczyńscy (Skoki),
II miejsce – Teresa Majntas (Rościnno),
III miejsce – Iwona i Paweł Tyll (Skoki).

W powyższej kategorii wyróżniono ogrody należące do Pań: Anny Konrad, Haliny Sękowskiej oraz Agnieszki Sołtysiak.

Wynik kategorii „Zielony zakątek”:
I miejsce – Joanna Gołembowska (Potrzanowo),
II miejsce – Ilona i Łukasz Pawłowscy (Skoki).

Wszyscy uczestnicy otrzymali pamiątkowe dyplomy i nagrody rzeczowe, wśród których można było znaleźć m.in.: narzędzia, węże ogrodowe, donice ozdobne, podkaszarki czy leżaki.

Gratulujemy wszystkim uczestnikom konkursu i wyrażamy uznanie za ciężką pracę, której efektem są niesamowite ogrody. Zapraszamy do udziału w przyszłym roku.

Dziękujemy również pani Kindze Lubawej za poświęcony czas i wykonane fotografii podczas podsumowania plebiscytu.

Galeria zdjęć ogrodów oraz z wręczenia nagród:

Nasza strona korzysta z „ciasteczek”. Odwiedź naszą stronę polityki prywatności aby dowiedzieć się więcej o ciasteczkach oraz jak z nich korzystamy.
Website Security Test
Przejdź do treści