Lipcowy wyjazd został zorganizowany przez Klub Turystyki Górskiej „Szarotka” przy Oddziale PTTK Wągrowiec, oraz Koło PTTK nr 77 „Klimczok” w Skokach.
Naszą bazą wypadową był uroczy pensjonat „Matvej” w Nowej Leśnej. Miejscowość jak większość w słowackiej części Tatr świetnie skomunikowana dzięki słynnej „Elektriczce”.
Po dość męczącej podróży pociągiem do Zakopanego i busami do Nowej Leśnej rozgościliśmy się w pensjonacie, zakupiliśmy bilety na Elektriczkę i ruszyliśmy na szlak.. Ze Starego Smokowca zielonym szlakiem poprzez Hebeniok, Dolinę Zimnej Wody gdzie mogliśmy podziwiać urokliwe kaskady i wodospady do Rainerowej Chatki (1301 m n.p.m.). To najstarsze zachowane schronisko w Tatrach, wzniesione już w 1863 roku i czynne do dziś (uwaga otwarte tylko do ok 16:30) Po krótkim odpoczynku żółtym szlakiem zeszliśmy do Leśnej Tatrzańskiej.
Plan na drugi dzień był prosty i ambitny – Rysy 2499 m n.p.m. PL (2503 n.p.m. SK) Ruszyliśmy niebieskim szklakiem z przystanku TEŻ Popradzkie Jezioro .Po drodze zeszliśmy żółtym szlakiem na Tatrzański Cmentarz Symboliczny pod Osterwą, który upamiętnia tych, którzy zginęli w górach. Ze słynnym mottem „Umarłym na pamiątkę, żyjącym ku przestrodze”. Idąc Doliną Mięguszowiecką dotarliśmy do najwyżej położonego tatrzańskiego schroniska Chaty pod Rysami (2250 m n.p.m.), słynącego z faktu, że całe zaopatrzenie wciąż wnoszą tam na własnych plecach tragarze ( my też mogliśmy się wcielić w tę rolę ale nikt nie skorzystał). Wreszcie dach Polski zdjęcia na szczycie i powrót do Szczyrbskiego Jeziora a 3 osoby … na polską stronę do Morskiego Oka.
Trzeciego dnia zapowiadała się zmienna pogoda a i zdobycie Rysów dało się we znaki, więc wybór padł na Skrajne Solisko (2093 m. n. p. m.) Niestety burza i deszcz zatrzymały nas w schronisku. Wykorzystując „okienko pogodowe” na sucho zeszliśmy do Szczyrbskiego Jeziora i dalej na kwaterę. Wieczorem jeszcze odbyły się wspólne śpiewanki i integracja grup skockiej i wągrowieckiej.
Czwarty dzień to deszczowe podejście do Śląskiego Domu (1670 m n.p.m.). baza wypadowa na Gerlach. Najwyższy szczyt Tatr i Karpat tonął w chmurach, ale niektórym to miejsce przywróciło wspomnienia jak go zdobywali. Tu też swoje urodziny świętowała Zuzia. Mimo kiepskiej pogody część grupy postanowiła ruszyć czerwonym szlakiem – słynną Magistralą Tatrzańską, pozostali wrócili do bazy
Ostatni, piąty dzień dopisała pogoda więc większość udała się nad Łomnicki Staw, jedna samotnie zdobyła Bystrą Ławkę. I to te widoki chyba najbardziej pozostaną nam w pamięci. Może to i lepiej bo zostanie niedosyt. Na pewno tu jeszcze wrócimy. Niestety, sobota więc i na słowackiej stronie Tatr zrobiło się tłoczniej. Żal było wracać ale wyjazd wszystkim bardzo się spodobał. Podczas tego wyjazdu po raz pierwszy z dumą pozowaliśmy do zdjęć z mini banerem naszego Koła.
Andrzej Surdyk





























Unia Europejska










