Na jednym ze spotkań członków Zarządu Koła Miejsko Gminnego Kombatantów w Skokach, zrodziła się myśl, aby młodzieży szkolnej przybliżyć pokolenie ludzi, którzy tworzyli historię w czasie II wojny światowej na terenie naszej gminy i powiatu. Zaczął powstawać plan spotkania pokoleń. Postanowiliśmy zaprosić do nas kombatantów i podopiecznych z całego powiatu wągrowieckiego. Zrobić zjazd i spotkanie z tymi nielicznymi, którzy widzieli wojnę oczami dzieci, bo tych którzy walczyli z bronią w ręku nie ma już wśród nas. Przy następnym spotkaniu padł pomysł, aby upamiętnić 100. rocznicę urodzin mieszkańca naszej gminy pana Władysława Gąskę, człowieka wojny września 1939 roku i kawalera orderu Virtuti Militari. Złożyliśmy wniosek do Urzędu Miasta i Gminy w Skokach o nadanie ulicom: Mickiewicza, Słowackiego, Sienkiewicza i Zamkowa, ogólnej nazwy: „Osiedla im. Władysław Gąski – żołnierza września 1939”. Rodzina pana Gąski jak i mieszkańcy ww. ulic również zaaprobowali nasz pomysł. Ostatecznie uzyskaliśmy zgodę Urzędu na nadanie imienia placowi przy Przedszkolu Samorządowym. Tam też, na znajdującym się głazie miała być umieszczona tablica pamiątkowa.

Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nie mamy żadnych środków finansowych, aby pomysł zrealizować. Jednostka nie jest w stanie zrobić dużo, ale życzliwość wielu dobrych ludzi, może bardzo dużo. Zaczęliśmy szukać sponsorów. W tej sprawie wykazał dobrą wolę i starania członek wspierający Bogdan Gajewski.

Program spotkania powstał w oparciu o cztery rocznice: 76 napaści Niemiec i Związku Radzieckiego na Polskę, 100. urodzin śp. Wł. Gąski oraz 66 zintegrowanych związków kombatanckich, tym 25 lat Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych. Wyłoniło się hasło spotkania „ŻYWA LEKCJA HISTORII”.

Spotkanie pokoleń w dniu 17 września br. rozpoczęło się od złożenia kwiatów i zapalenia znicza na grobie śp. Władysława Gąski. Uczestnikami tej części byli: najbliższa rodzina, Zarząd Koła Kombatantów RP i BWP w Skokach, starszyzna harcerska z Wągrowca z proporcem w osobach Urszula Chraplak, Janina Smogur i Mieczysław Bromberek oraz harcmistrz Andrzej Surdyk w towarzystwie harcerzy drużyny skockiej „Hyce” ze sztandarem kombatantów i proporcem.

Oficjalna ceremonia rozpoczęła się Mszą św. z udziałem sztandarów kombatanckich z gmin: Damasławek, Gołańcz, Mieścisko, Wapno, Wągrowiec i Skoki, a także sztandarów: Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Skokach, Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Antoniewie, proporców harcerskich: drużyny skockiej i starszyzny z Wągrowca oraz Klubu Sportowego „Wełna” i Kola Polskiego Związku Wędkarskiego. Obecni byli Kombatanci, zaproszeni goście i przedstawiciele społeczności skockiej. Mszę św. celebrował ks. Karol Kaczor, który wspomniał intencję, modląc się za tych, którzy zginęli w obronie Ojczyzny a w kazaniu ustosunkował się do mającego odbyć się później spotkania. Mszę swoim śpiewem uświetnił Skocki Chór Kameralny pod kierunkiem Andrzeja Kaliskiego, a przy organach zasiadł Paweł Biały.

Później wszyscy udali się do sali widowiskowej Gimnazjum im. Polskich Olimpijczyków na kolejną część uroczystości. Po uroczystym wprowadzeniu sztandarów, odśpiewaniu hymnu i przedstawieniu zaproszonych gości odbyła się uroczysta sesja Rady Miejskiej podczas której nadano nazwę placowi przy ul. Zamkowej: „Plac im. Władysława Gąski – żołnierza września 1939 roku”. Sesji przewodniczył radny Zbigniew Kujawa. Sprawozdanie z sesji można przeczytać w numerze wrześniowym miesięcznika „Wiadomości Skockie”. Prezes Koła Kombatantów w Skokach Wiesława Pogodzińska podziękowała Radze Miasta i burmistrzowi Tadeuszowi Kłosowi za przychylność i podjętą uchwałę. Swój wiersz autorski pt.: „Skocki bohater”, poświęcony panu Gąsce powiedziała Małgorzata Surdyk – uczennica Gimnazjum w Skokach. Chwilą ciszy uczczono pamięć zmarłych kombatantów.

Wierszem Władysława Broniewskiego „Żołnierz polski” recytowanym przez Michała Żółtowskiego – wychowanka Ośrodka Młodzieżowego w Antoniewie, rozpoczęto kolejną część uroczystości. Najpierw Grzegorz Owczarzak wygłosił referat na temat: „Przebieg II wojny światowej na terenie powiatu wągrowieckiego i gminy Skoki z uwzględnieniem strat i bohaterstwa społeczności”. Opowiedziana z sercem historia działań hitlerowców na naszym terenie była bardzo wzruszająca i pouczająca. Harcmistrz Andrzej Surdyk opowiedział jaką rolę spełniali młodzi ludzie w walce o niepodległość Polski. Porównał ich do „wróbli”, które są i wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, ale nie spodziewamy się, że one przez swoją pospolitość mogą wykonywać bardzo ważne zadania konspiracyjne. Wspomniał o roli Szarych Szeregów i uczestnictwie młodzieży w Powstaniu Warszawskim. Był też czas na zapoznanie się z historią Koła Kombatanckiego w Skokach, którą na podstawie materiałów archiwalnych przechowywanych w biurze Koła przedstawiła Grażyna Pogodzińska. Tuż przed wspomnieniami kombatantów wystąpił wójt Gminy Wapno Zbigniew Grabowski, który ustosunkował się do wielkiego udziału Polaków w wojnie, do ogromnych strat w ludziach i do tych, którym zawdzięczamy wolność, którzy ponieśli ofiarę życia i podopiecznych, których w naszych szeregach jest coraz mniej, a średnia ich życia przekracza znacznie 80 lat.

W wolnych głosach mieli zabrać głos podopieczni i przedstawić wojnę widzianą oczami dzieci, jakimi wtedy byli. Kilka zgłoszonych osób zrezygnowało w ostatniej chwili. Wspomnienia tamtych dni i wiążące się z tym wzruszenia odebrały im mowę i odwagę by wystąpić. Swoimi przeżyciami podzieliła się Wiesława Pogodzińska. W bardzo obrazowy sposób opowiedziała co pamięta z tamtych lat. Mieszkając nad Wisłą przeżyła dwa fronty, ucieczkę z domu rodzinnego, reakcje swoich rodziców i pierwsze lata w szkole, zorganizowanej dla dzieci by dać im odrobinę normalnego życia. Swoimi wspomnieniami podzieliła się też Barbara Ogórkiewicz, córka Władysława Gąski. Mówiła o tym jak wyglądało jej życie kiedy ojciec poszedł do wojska i później, kiedy brał udział w kampanii wrześniowej i kiedy nie wrócił od razu do domu, bo dostał się do obozu jenieckiego a następnie został na robotach przymusowych w Niemczech. Pani Zofia Wołkow nie wystąpiła, lecz za pośrednictwem tego artykułu chce przekazać młodzieży kilka słów w postaci wierszyka, którego nauczyli ją rodzice by mogła lżej znosić okropności wojny. Oto on:

Bo ja się uczę największej sztuki życia.
Uśmiechać się zawsze i wszędzie,
I bez rozpaczy znosić bóle,
I nie żałować tego co przeszło,
A nie bać się tego co będzie.”

Zabrał również głos kombatant z Wągrowca Jan Świstak. Opowiadał o swojej drodze wojennej jako żołnierza z bronią w ręku. Takich świadków historii jest już naprawdę niewielu, tym bardziej cenimy sobie jego wystąpienie.

Nastąpił też uroczysty moment dekoracji Wiesławy Pogodzińskiej i Andrzeja Surdyka odznaczeniem „Za zasługi dla ZKRPiBWP” oraz przekazanie pośmiertnie rodzinom medali „Za udział w wojnie obronnej 1939 roku” dla Piotra Tadeusza, Stefana Jeżewskiego, Wilhelma Wojtkowiaka, Bernarda Pilarskiego i Witolda Myślińskiego. Dekoracji i przekazania dokonał sekretarz Wielkopolskiego Zarządu Woj. ZKRPiBWP w Poznania Ryszard Torzyński. Obecni na spotkaniu kombatanci otrzymali odznaki związkowe a zaproszeni goście proporczyki Koła.

Zebrani wysłuchali także wiersza K.I. Gałczyńskiego pt.: „Sen żołnierza” w interpretacji Juli Dereżyńskiej. Oba wiersze przygotowała Elżbieta Berendt. Specjalnie z okazji naszego spotkania wiersz „Przesłanie” napisała i go wygłosiła Irena Kasica. Podsumowywał on bardzo trafnie ideę „Żywej lekcji historii”.

Patronat honorowy nad uroczystością objął burmistrz Miasta i Gminy Skoki Tadeusz Kłos. Dla kombatantów koła skockiego wicestarosta powiatowy Michał Piechocki przekazał piękne albumy o powiecie wągrowieckim. Spotkaniu towarzyszyła muzyka, która idealnie wkomponowała się w atmosferę, a zapewniał ją Mateusz Doniec. Uroczystość sprawnie poprowadził Jacek Dukszta. Opieką medyczną otaczał kombatantów Krzysztof Tyborski.

Uroczystości towarzyszyła wystawa, o której będzie można przeczytać w następnym numerze miesięcznika.

Wszystkim wymienionym w artykule osobom z całego serca serdecznie dziękują organizatorzy uroczystości. Byli też cisi bohaterowie tego spotkania działający „na tyłach”. Im także dziękuję za ogromną życzliwość, wsparcie i serce. A są nimi: burmistrz Skoków Tadeusz Kłos, dyrektor Gimnazjum Wiesław Sierzchuła, kierownik Biblioteki Publicznej Elżbieta Skrzypczak, Ilona Węglewska (przygotowanie wystroju sali), Grażyna Pogodzińska (czuwanie nad całością programu), Jan Kamiński, harcerze ze skockiej drużyny. Podziękowania składam też wszystkim osobom i firmom, które wsparły nas finansowo, a mianowicie: Michałowi Piechockiemu, Tadeuszowi Kłosowi, Grzegorzowi Owczarzakowi, Alicji Kramer, Marianowi Belterowi, Edmundowi Sosińskiemu, Adamowi Wojtkowiakowi, Jackowi Maślance, Tadeuszowi Myszce, Grzegorzowi Matuszczakowi, Hannie Pogodzińskiej, Przedsiębiorstwu „LEMAR”, Bankowi Spółdzielczemu, Gospodarstwu Rybackiemu, P.P.H.W „Wspólnota” Usługi Komunalne, Aptece św. Łukasza, Kołu Łowieckiemu „Szarak”, a także wszystkim innym osobom, które w jakikolwiek sposób przyczyniły się do organizowanie naszego spotkania.

Wiesława Pogodzińska

SKOCKI BOHATER

Zatrzymaj się i wspomnij
Czasy odlegle.
Kiedy żołnierze walczyli
W obronie niepodległej

Toczyli boje krwawe
W każdym zakątku świata
W obronie polskości
Siostry i bracia.

Walczyli również za mnie i za Ciebie
Życie swe kończąc często w niebie
Byli to ojcowie i synowie,
Którzy dla wolności Polski
Narażali swe zdrowie.

Wśród nich nasz skocki bohater
Pan Władysław Gąska,
Którego grób nie jest na powązkach.
Na skockim cmentarzu
Skromna mogiła
O wielkich czynach
Naszego bohatera
Virtuti Militari przypomina.

Nasz strzelec wyborowy
Walczył pod Zbrożkową Wolą,
Nad Notecią i Bzurą,
Gdzie polscy żołnierze
Nie byli górą.

Ranny w bitwie pod Brochowem
Tłumaczył koledze,
Jak broń obsługiwać
Słabnącym już słowem

Ciężkie nastały
Dla niego czasy niewoli,
Gdy trafił
Do niemieckiej niewoli.

Gdy wrócił po wojnie
Do domu – był krawcem
Sławił się dobrą robotą
Ale dla wszystkich
Był przede wszystkim
Wyjątkowym patriotą.

Dziś jest dla nas wzorem
Jak kochać ojczyznę drogą.
Przypomina nam o tym,
Że wszyscy Polsce służyć mogą.

Małgorzata Surdyk
Wiersz napisany na konkurs IPN w Poznaniu w roku 2014, otrzymał I. nagrodę


Przesłanie

Jakże dzisiaj trudno jest mówić,
czym jest wojna i czym wojowanie,
bo dla wielu to jedynie historia
i nią pewnie na zawsze zostanie.

Dla młodzieży to daty jedynie,
nawet trudno temu się dziwić,
lecz nie dla tych,
co tę wojnę przeżyli,
co w niej jako żołnierze walczyli.

Dziś szeregi ich coraz skromniejsze,
wielu już dziś na drugim jest brzegu.
Może tam, tak jak kiedyś przed laty,
Stają dziś w żołnierskim szeregu.

Wśród dziad czyjś, znany z fotografii
i pamiątek, które leżą w szufladach,
które wiele by powiedziały
gdyby jeszcze mówić umiały.

Ci żołnierze tej ostatniej z wojen,
której przecież wcale nie chcieli,
poszli walczyć za dom swój ojczysty,
że tak trzeba – dobrze wiedzieli.

A gdy wolność przyszła, to oni,
nie czekali orderów, zaszczytów,
żyć starali się jak inni – normalnie
trud codzienny w udziale im przypadł
budowania przyszłości i domu,
a o latach wojny, co minęła,
nie mówili prawie nikomu.

Czasem tylko w snach do nich wracała,
we wspomnieniach w kręgu towarzyszy,
w pieśni dawnej, w obrazie brzozy,
czasem tylko w po burzy ciszy.

Przyszłość nasza z przeszłości się rodzi,
z nią się splata co dnia, każdej chwili
więc poznajmy historię ojczystą
z ust tych, którzy ją tworzyli.

I oddajmy im pokłon głęboki,
miejmy dla nich wdzięczność i szacunek,
tak zwyczajnie, nie jedynie od święta,
bo ten naród jedynie przetrwa,
co o przodkach swych stale pamięta.

Wrzesień 2015
Irena Kasica


IMG-001Władysław Gąska 17 września 1915 – 2 maja 2009 (93 lata 7 miesięcy i 15 dni)

….. Panie Przewodniczący, Wysoka Rado, Szanowni Zebrani.

Władysław Gąska, mój dziadek, syn Józefa i Jadwigi z Wydrowskich, urodził się 17 września 1915 w Stęszewicach (wschodni skraj Puszczy Zielonka) jako czwarte z kolei (z siedmiorga) dziecko w rodzinie. Miał trzech braci (Walentego, Leona oraz Stanisława) i trzy siostry (Weronikę, Sewerynę oraz Marię). Władysław Gąska ochrzczony został w Sanktuarium Maryjnym w pobliskiej Dąbrówce Kościelnej.

Ojciec rodziny Józef był pracownikiem leśnym (w Zielonce znajdowała się siedziba Nadleśnictwa), matka Jadwiga zajmowała się prowadzeniem gospodarstwa domowego, pomagając też w razie potrzeby w siedzibie Nadleśnictwa. Jako osoby związane z Nadleśnictwem wkrótce po narodzinach Władysława rodzice wraz z dziećmi zamieszkali w służbowym mieszkaniu w Zielonce (położonej w centrum Puszczy Zielonka). Z przydziału z Nadleśnictwa uprawiali pole. Przy domu utrzymywane były na potrzeby rodziny zwierzęta gospodarskie. Właściwie całe dzieciństwo Władysława Gąski związane było z Zielonką.

Po osiągnięciu wieku szkolnego Władysław Gąska uczęszczał do Szkoły Podstawowej w niedalekim Głęboczku.

29 czerwca 1927 w Dąbrówce Kościelnej przyjął I Komunię Świętą.

W wieku 16 lat Władysław Gąska rozpoczął naukę zawodu u mistrza krawieckiego Józefa Jekiełka w Murowanej Goślinie, gdzie również uczęszczał do Szkoły Zawodowej. Po zakończeniu nauki oraz zdaniu egzaminu czeladniczego pracował jako krawiec w Poznaniu, a w roku 1936 podjął pracę w Zakładzie Mistrza Krawieckiego Antoniego Stefaniaka w Skokach.

W Skokach poznał przyszłą żonę Zofię Jasińska, z którą zawarł na początku 1937. związek małżeński, w którym urodziła się córka Barbara (moja Mama).

Szczęście rodzinne przerwała dwuletnia służba wojskowa, którą Władysław Gąska odbywał w I Szwadronie 7 Pułku Strzelców Konnych Wielkopolskich w Biedrusku, w którym został strzelcem wyborowym zaprzysiężonym do obsługi rusznicy przeciwpancernej.

Na osiem dni przed zakończeniem służby czynnej i przejściem do cywila 1 września 1939 r. wybuchła II Wojna Światowa – najstraszniejszy konflikt zbrojny w dziejach ludzkości.

Władysław Gąska wraz ze swoim pułkiem został skierowany na linię frontu. 7 Pułk wchodzący w skład Wielkopolskiej Brygady Kawalerii w ramach Armii Poznań walczył 14 września pod Brochowem w słynnej Bitwie Nad Bzurą. W czasie bitwy Władysław Gąska został ranny i przewieziony do szpitala w Giżycach. 18 września po zajęciu szpitala przez Niemców trafił do niewoli i przez rok był więźniem Stalagu. Następnie został wywieziony na teren Trzeciej Rzeszy na roboty przymusowe w niemieckich gospodarstwach rolnych w Bawarii. W trakcie przebywania na robotach przymusowych raz przyjechał na krótką przepustkę/urlop do Skoków (w czasie tego pobytu z żoną i córką odwiedził rodziców w Zielonce). Po zakończeniu wojny wrócił w lipcu 1945 roku do Skoków.

W Skokach Władysław Gąska otworzył własny zakład krawiecki, który prowadził do przejścia na emeryturę. Również na emeryturze dopóki siły pozwalały świadczył usługi krawieckie.

W dniu 26 czerwca 1957 zdał egzamin mistrzowski w zakresie krawiectwa męskiego.

Zatrudniał dwóch czeladników: Henryka Siewruka i Karola Zbierskiego. Wyuczył pięciu uczniów: Stefana Pędzika, Bogusława Jeżaka, Tadeusza Jarmuża, Zdzisława Kłosowskiego i Jerzego Nowakowskiego.

Z żoną Zofią przeżyli w małżeństwie 54 i pół roku. Doczekali się dwóch wnuczek i jednego wnuka, jednej prawnuczki i trzech prawnuków, a po śmierci żony Władysław Gąska doczekał się jeszcze czterech prawnuków.

Władysław Gąska udzielał się też społecznie:
-należał do Ochotniczej Straży Pożarnej, jako członek wspierający,
-Rady Parafialnej,
-Cechu Rzemiosł Różnych w Wągrowcu, a następnie w Murowanej Goślinie,
-był członkiem Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, a następnie Związku Kombatantów Rzeczpospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych,
-był członkiem honorowym reaktywowanego Strzeleckiego Bractwa Kurkowego w Skokach.

W latach powojennych nawiązał kontakty z towarzyszami broni, w tym ze swoim dowódcą pułkownikiem Zbigniewem Szacherskim. Odwiedzał miejsca pamięci, cmentarze, pola bitew oraz szkoły.

Przez pewien czas po wojnie Władysław Gąska na skutek poniesionych ran uznawany był za zmarłego/poległego. Dopiero podczas spotkania towarzyszy broni został rozpoznany – i „wrócił do żywych”.

Za męstwo w czasie działań wojennych Władysław Gąska odznaczony został „Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari”, „Krzyżem Walecznych” i „Medalem za udział w wojnie obronnej 1939 r.”

Uhonorowany został także wieloma odznaczeniami za zasługi dla organizacji społecznych, w których działał.

Postanowieniem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 1 czerwca 2001 r. mianowany został na stopień podporucznika Wojska Polskiego.

[W tym miejscu pozwolę sobie na osobistą dygresje] Pamiętam Dziadka już jako człowieka starszego, obserwowałem także schyłek jego życia, kiedy tracił pamięć i gasł. Zapamiętałem Dziadka jako osobę pogodną i życzliwą każdemu człowiekowi. Zawsze najważniejsza dla mojego Dziadka była postawa patriotyczna i wiara w Boga. Władysław Gąska miał wiele zainteresowań …, był między innymi kibicem sportowym – uwielbiał kolarstwo.

Zmarł 2 maja 2009 r. w Dniu Flagi Rzeczpospolitej Polskiej. To właśnie ten dzień Opatrzność wybrała dla Władysława Gąski, mojego dziadka, dla którego patriotyzm był zawsze wielką wartością, na przejście do wieczności.

Władysław Gąska spoczął na cmentarzu parafialnym w Skokach 5 maja 2009 r. Pogrzeb odbył się z ceremoniałem wojskowym. Trumna okryta była biało-czerwoną flagą.

Łukasz Ogórkiewicz