Silna grupa skockich harcerzy, wspierana przez cywilów tegoroczny obóz letni spędziła … a jakże w Jarosławcu.

Gościnna „Leśna Polana” hufca ZHP Sławno powitała nas słoneczną pogodą, lecz już następnego dnia zaczęło padać. Ponieważ w tym roku dysponowaliśmy autokarem decyzja mogła być tylko jedna – Darłówko. W tej oddalonej o 25 km miejscowości jest coś, co co roku nas przyciąga – Park Wodny „JAN”. Zjeżdżalnie baseny z morską wodą, sztuczna rzeka i inne atrakcje sprawiły że czas szybko minął. Ponieważ zapowiadała się poprawa pogody następnego dnia odwiedziliśmy Dolinę Charlotty. Tam głównymi atrakcjami, które zaliczyliśmy były: fokarium, park linowy, zoo i ogród bajek.

Następne dni to upalne lato, choć nad samym morzem nie było ono aż tak dokuczliwe. Czas spędzaliśmy więc na kąpielach i plażowaniu, ale żeby nie było monotonnie realizowaliśmy też inny program. Były więc ogniska, podchody, bieg patrolowy, zajęcia na linach, festiwal piosenki obozowej, ogniska, wieczór pląsów i zabaw przy ognisku,, gry
i zabawy na wesoło, obozowe igrzyska sportowe, mam talent, wyjście na latarnię morską. Odwiedziliśmy też pobliską Ustkę, w której szczególnie utknął nam w pamięci pobyt w porcie. W tak zwanym międzyczasie podnosiliśmy swe harcerskie kwalifikacje. Nie obyło się bez oczkowania ziemniaków na obiad. Pewnego dnia nad Bałtyk wszystkich „żółtodziobów” nad bałtycki brzeg zaprosił sam Neptun, by przyjąć ich do grona wilków morskich. Nie było nam dane pływać po morzu. Za to odbyliśmy rejs DZ-ą po pobliskim Jezierze Wicko.

Trudno wymienić dwutygodniowe atrakcje. Czas szybko minął i nadszedł czas pożegnań. Bogatsi o nowe doświadczenia, przyjaźnie a może i miłości wróciliśmy do Skoków.